4/20/2018

#57 Sarah J. Maas "Dwór Mgieł i Furii"

Autor: Sarah J. Maas
Tytuł: Dwór Mgieł i Furii
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 768
Moja ocena: 9/10

Cykl: Dwór Cierni i Róż
Tom: 2

Mam taki nawyk, ze jak zacznę serię, to staram się ją skończyć. Jeśli śledzicie moje wpisy, to wiecie, że nie zapałałam miłością od pierwszego wejrzenia do twórczości Maas. Jako pierwszą jej książkę przeczytałam "Dwór Cierni i Róż" i czułam się szczerze rozczarowana. Okej, przyznaję, że miałam wysoko postawioną poprzeczkę po tych wszystkich "ochach" i "achach", dlatego do drugiego tomu podeszłam bez entuzjazmu. 




Fabuła

Oczywiście postaram się Wam nie zdradzić kluczowych wydarzeń, ale skoro to kontynuacja, to odrobinę ogólnych spoilerów może się trafić w poniższym opisie. Przede wszystkim poznajemy dalsze losy Feyry, która zderza się z brutalną rzeczywistością. W jej związku z ukochanym Tamlinem zaczyna zgrzytać, gdy Książę Dworu Wiosny nie jest w stanie zapanować nad swoją zazdrością. Dla dziewczyny staje się to nie do wytrzymania, przez co coraz bardziej oddala się od ukochanego. Na horyzoncie pojawiają się jednak problemy - nad Prythianem i światem ludzi wisi wojna, ciemność zbliża się nieuchronnie, a do tego sprawy nie ułatwia coraz częstsze pojawianie się niezwykle irytującego Rhysanda, który upomina się o spłatę długu. Feyra traci orientację, kto tak naprawdę jest jej wrogiem, a kto przyjacielem, jednak szybko będzie musiała dokonać wyboru.

Kiedy spędzasz tak wiele czasu uwięziony w ciemności, Lucienie, odkrywasz, że ciemność zaczyna patrzeć na ciebie.



Bohaterowie

W pierwszej części para głównych bohaterów była mało wyrazista. W tej części na szczęście uległo to w jakimś stopniu zmianie. Oczywiście szału nie ma, ale jest dużo lepiej.

Wtedy zdałam sobie sprawę, że cały czas spadam bez nadziei na zakończenie lotu. Że trwa to już od dłuższego czasu.

Najbardziej zaskoczyła mnie drastyczna zmiana w zachowaniu Tamlina. W pierwszym tomie był niemalże postacią idealną i bez skazy. To czyniło go poniekąd nudnym bohaterem, typowym "księciem" z bajki. Tym razem jednak poznajemy mroczną stronę doskonałego Księcia - tę zazdrosną, kontrolującą, wręcz przemocową. Trudno było mi się do tego przyzwyczaić. Tamlin był, jaki był, ale tak drastyczna różnica w jego zachowaniu gryzła mi się z tym, co było wcześniej. Tak jakby autorka nagle zmieniła zamysł, co do całości postaci. Rozumiem ten zabieg, w końcu musiało się coś dziać. Jednak zabrakło mi spójności w jego portrecie psychologicznym. Metamorfoza była zbyt drastyczna, dobry i rozsądny Tamlin nagle okazał się złym i ogłupionym przez miłość facetem,co całkowicie koliduje z jego wcześniejszym zarysem.



Feyra z kolei zyskała odrobinę na wyrazistości. Tutaj już przemiana była bardziej stopniowa i zrozumiała. Czytelnik lepiej mógł zrozumieć, z czego wynikały podjęte przez bohaterkę decyzje. Oczywiście daleko jej do idealnej postaci, ale zdecydowanie służy jej metamorfoza z rozkapryszonej dziewczynki w nieco rozsądniejszą wojowniczkę. Przyznaję, że nawet polubiłam tę bohaterkę.

Oczywiście wisienką na torcie, absolutnie dominującą w tej części cyklu, staje się mroczny Rhysand, którego w końcu poznajemy bliżej. Postać najbardziej nieoczywista, początkowo budząca skrajne emocje, która stopniowo przeobraża się w zazwyczaj ulubionego bohatera rzeszy fanek. Nie ma co ukrywać - ja również wsiąkłam. 

A kiedy Amarantha mnie zabiła, kiedy połamała mi kości i zagotowała mi krew w żyłach, on tylko padł na kolana i ją błagał. Nie próbował jej zabić, nie pełzł do mnie. Owszem, walczył o mnie - ale ja o niego walczyłam bardziej.

Oczywiście pojawiają się i inni ważni bohaterowie, jak np. Lucien, siostry Feyry, Mor, Cassian czy Azriel, którzy dla mnie byli miłą niespodzianką i cieszę się, że te postaci zostały rozwinięte, chociaż żałuję, że nie zostały pociągnięte ich dalsze losy, a zakończenie w pewnym sensie pozostaje otwarte. 

Akcja

Na plus dla "Dworu Mgieł i Furii" jest również ciągła i nieustająca akcja. W pierwszej części miałam poczucie, że czytam głównie o słodkiej, doprowadzjaącej wręcz do mdłości miłości, rodzącym się uczuciu, pięknej krainie i jakimś tam zagrożeniu pojawiającym się w tle. Taki romans New Adult w świecie fantasy. Tutaj nareszcie akcja się rozwija. Oczywiście nadal dominuje wątek miłosny, który jednak sam w sobie również nabiera kolorytu, ale poza tym wszystko zyskuje tempa, autorka wprowadza więcej mrocznych wątków, złych postaci i niebezpiecznych wydarzeń. Ta część, mimo że trochę nadal zbyt długa, kupiła mnie całkowicie i zatarła złe wrażenie, które pozostało po pierwszym tomie. 



Podsumowanie

Chyba nigdy wcześniej nie cieszyłam się tak bardzo ze swojego przyzwyczajenia, żeby doczytywać serie do końca. Mimo iż po przeczytaniu "Dworu Cierni i Róż" byłam gotowa zrezygnować z dalszych części, to jednak dałam autorce drugą szansę, którą ta w pełni wykorzystała. Bardzo polecam fanom fantastyki, którzy lubią takie połączenie gatunków fantasy i New Adult. 






5 komentarzy:

  1. Jak dla mnie to najlepsza część serii! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Dla mnie zdecydowanie tez - najwięcej emocji :)

      Usuń
  2. Blair jest taka piękna! Strasznie sie cieszę, że sięgnęłaś po drugi dwór! Ja za to nie moge się przełamać do kontynuacji "Szklanego Tronu" :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaa uwielbiam tę powieść! :D Z powieściami Maas mam tak, że często przymykam oko na wiele niedociągnięć. ALe ten tom serii był dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem.
    Świetna recenzja!
    Pozdrawiam ♥
    https://ogrodliteracki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowne logo i kot na zdjęciach!!
    Serię mam przed sobą. Pierwsza część czeka na półce na swoją kolej. Mam nadzieję, że w marcu po nią sięgnę! Pozdrawiam i zapraszam
    www.zakladkimadebya.pl

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Blair Czyta , Blogger