3/02/2018

#55 Melissa Darwood "Luonto"

Autor: Melissa Darwood
Tytuł: Luonto
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 320
Moja ocena: 8/10

"Luonto" długo zalegało na mojej półce, a opinie, które o niej czytałam były bardzo różne. Przyznaję, że zachwyciła mnie okładka - nie jakoś specjalnie wyszukana, prosta, ale najbardziej zwracała moją uwagę tęsknota w oczach dziewczyny. Dodatkowo zachęcała mnie natura jako motyw przewodni, bo jest mi bardzo bliska. 

Las skamlał jak potracony pies, błagał o litość jak dziewczynka osaczona przez gwałciciela. Listek, gałązka, ssak, gad, płaz i owad - wszystko pokryte radioaktywnym pyłem krzyczało głosem palonych na stosie dzieci. Niewinnych, czystych, skazanych za grzechy, których nie popełniły.


Fabuła

Siedemnastoletnia Chloris zostaje uratowana przez ogromnego orła podczas nagłego trzęsienia ziemi. Jej wybawicielem okazuje się być młody Homanil o imieniu Gratus - częściowo człowiek, częściowo zwierzę. Mężczyzna zabiera dziewczynę do Luonto - osady, w której życie toczy się w całkowitej zgodzie z naturą. Homanile mają do spełnienia specjalną misję, a Chloris staje się ważnym jej punktem. Nadchodzi koniec świata, natura i żywioły buntują się przeciwko człowiekowi. Czy Chloris i Gratusowi uda się zapobiec najgorszemu? Czy rodzące się zakazane uczucie między człowiekiem a Homanilem ma szansę przetrwać? Kto naprawdę w tej walce jest po dobrej stronie i komu można zaufać?



Treść

Po opisie spodziewałam się kolejnej powieści młodzieżowej z elementami fantastyki - i tak rzeczywiście jest. Jednak na tym nie koniec. Dla mnie całość była niezwykle  wstrząsająca. Od kilku lat zwracam szczególną uwagę na naturę i jej piękno. Szczególnie uwielbiam ją fotografować. Każde miejsce, każda pora roku ma swój urok i prawdą jest, że to my, ludzie, mocno w nią ingerujemy. Melissa Darwood (warto wiedzieć, że to polska autorka pisząca pod pseudonimem - warto zapamiętać to nazwisko) porusza bardzo trudny, ale jednocześnie ważny temat - do czego może doprowadzić bezmyślne działanie człowieka i jak daleko ludzie są w stanie posunąć się, by osiągnąć własne cele, nie zwracając uwagę na dobro świata. Żałuję, że autorzy tak rzadko zauważają problem, jakim jest niszczenie natury ludzkimi rękami. Tym cenniejsza jest dla mnie ta pozycja, bo trafi zarówno do młodych osób, jak i do tych starszych.

- To jest ostrzeżenie. Natura nie daje sobie z wami rady. Jesteście za ekspansywni, za chciwi i nienasyceni. Udajecie, że dostrzegacie problem, że robicie coś, by naprawić całe zło, które wyrządzacie. Ogłaszacie akcje typu dzień bez samochodu - prychnął. - Jeden dzień? Serio? Uspokajacie swoje sumienia działaniami, które nie są nawet ułamkiem jednego procenta tego, co powinniście zrobić, by życie na Ziemi przetrwało.


Bohaterowie

Początkowo nie mogłam się przyzwyczaić do Chloris i przez długi czas mnie irytowała. Rozpieszczona, rozkapryszona młoda gniewna, która zdaje się niewiele widzieć poza czubkiem własnego nosa. Gratus za to kupił mnie cierpliwością i ironicznym poczuciem humoru, ale też podejściem i oddaniem wobec swojej misji. 



Bohaterowie przechodzą ewolucję na oczach czytelnika. Mierzą się z kolejnymi informacjami, które weryfikują ich cały świat. Każde z nich na swój sposób musi przejrzeć na oczy i otworzyć umysł, chociaż w zupełnie różnych kwestiach. Są to z pozoru zupełnie dwie różne osoby, które jednak łączy wiele wspólnego. Jednak czy miłość wystarczy, by pokonać zasady i nadchodzącą katastrofę?


Podsumowanie

Melissa Darwood bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Spodziewałam się kolejnej luźnej młodzieżówki, a dostałam porządną dawkę trudnego tematu. Po przeczytaniu tej książki jakiś czas nie mogłam się otrząsnąć, czułam się, jakby ktoś przywalił mi w głowę. Miałam ochotę krzyczeć, by ludzie w końcu zobaczyli, do czego możemy sami siebie doprowadzić. Niektóre opisy są wstrząsające i brutalne, ciężko było mi przez nie przebrnąć, ale wiem, że to ważne, bo to te szokujące fragmenty czynią całość tak prawdziwą i bolesną.

Pamiętał też strach i koszmary, jakie trawiły go każdej nocy, po tym gdy zabrano go na Ziemię, by oglądał okrucieństwo kłusowników polujących na orły. W snach tych nawiedzały go ptaki, które niczym zranione anioły spadały prosto z nieba na ziemię. Towarzyszył temu przeraźliwy pisk, po którym następowało głuche uderzenie o glebę. Zlepione krwią skrzydła, błagalne spojrzenie, rozchylony w niemym jęku dziób, na zawsze wryły mu się w pamięć.



Temat miłości, którego oczywiście nie brakuje, nie jest w tym wypadku miłością banalną, która dominuje całość. Jest ważnym elementem, fundamentem powieści, wokół której zbudowana jest oś wydarzeń, jednak nie jest jej wyłączonym determinantem. Natura daje o sobie znać i przypomina, że bez niej ludzkość nie będzie w stanie przetrwać...




5 komentarzy:

  1. Bardzo zachęcająco :) Dobrze też, że całość nie wyszła banalnie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Choć, kusisz z jednej strony, to chyba odpuszczę. Brutalne opisy to coś, czego staram się unikać, ba nawet brutalnych scen filmów nie oglądam 😀 odwracam się i pytam już? ( Często nawet uszy zatykam ) Chyba nie przetrawiłabym tego.

    OdpowiedzUsuń
  3. O! Zachęciłaś mnie...może się kiedyś skuszę

    http://mol-troll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam "Luonto" i pamiętam, że bardzo mi się podobała, a zarazem zaskoczyła mnie swoją oryginalnością i zwrotem akcji :) Z pewnością sięgnę również po inne książki tej autorki
    Pozdrawiam ♥
    https://ogrodliteracki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwsze słyszę o tej książce :) przyciągnęłaś moją uwagę.

    Pozdrawiam,
    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Blair Czyta , Blogger