2/27/2018

#54 [PRZEDPREMIEROWO] C. J. Tudor "Kredziarz"

Autor: C. J. Tudor
Tytuł: Kredziarz
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 384
Moja ocena: 7/10

"Kredziarz" - tytuł, który zaintrygował mnie od samego początku. To jeden z tych momentów, w którym po zobaczeniu okładki nie mogłam się oprzeć przeczytaniu tej pozycji. Zapowiedź mrocznej historii jeszcze bardziej podsyciła moje oczekiwania.


Fabuła

Jest rok 1986. Dwunastoletni Eddie planuje spędzić wakacje z przyjaciółmi. Beztroski czas zamienia się jednak w koszmar, który z każdym kolejnym wydarzeniem jeszcze się pogłębia. Zachęcony przez tajemniczego nieznajomego Eddie zaczyna komunikować się z przyjaciółmi poprzez znaki rysowane kredą. Te jednak prowadzą do ciała dziewczynki a nad miastem zaczyna wisieć chmura śmierci.


Rozdziały przedstawiające początki historii paczki młodocianych przyjaciół przeplatają się z opowieścią dorosłego Edda, którego wciąż prześladują cienie przeszłości. Trzydzieści lat po traumatycznych wydarzeniach mężczyzna dostaje tajemniczą przesyłkę z narysowanym kredą ludzikiem z pętlą na szyi. Eddie ponownie musi zmierzyć się z demonami przeszłości...

Waltzerka odwróciła w moją stronę swoją zakrwawioną, zmasakrowaną twarz. Spod czerwonej mazi patrzyło na mnie jedno piwne oko. Drugie leżało bezradnie na zniszczonym policzku.
- Pomóż mi - wycharczała. - Pomóż.


Bohaterowie

Bohaterów "Kredziarza" poznajemy w chwili, w której ich życie jeszcze jest beztroskie. Chłopcy niczym nie różnią się od swoich rówieśników - unikają silniejszych starszych kolegów, pragną przeżywać przygody i snują wakacyjne plany. 

Autorka zarysowuje portret każdego z nich, co pozwala czytelnikowi na lepsze zrozumienie ich późniejszych zachować. Eddie z jednej strony jest postacią, która trzyma się trochę na uboczu paczki, z drugiej zaś odgrywa główną rolę powieści. To on staje się świadkiem przerażającego wypadku, który wpłynie na życie  zarówno jego, jak i kolegów. Gruby Gav jest jedną z dominujących postaci. Egoistycznemu nastolatkowi łatwo jednak przychodzi rola lidera grupy. Hoppo odgrywa rolę "tego miłego", który niezależnie od sytuacji stara się rozładowywać napięcia powstające w grupie, zaś Mickey jest uparty i złośliwy. Do męskiej bandy przynależy również Nicky - śliczna dziewczynka, która umiejętnościami i zachowaniem nie odstaje od chłopców.


Poza osobowością i charakterem, wraz z rozwojem wydarzeń poznajemy również środowisko, w którym chłopcy żyją - ich otoczenie, rodziny, sposoby funkcjonowania czy doświadczenia, które dopełniają całości portretów psychologicznych postaci.

Czynimy w życiu założenia, bo tak jest nam łatwiej. Dzięki temu nie musimy zbyt dużo myśleć, zwłaszcza na tematy, które są dla nas niewygodne. Sek w tym, że unikanie myślenia może prowadzić do nieporozumień, a nawet do tragedii.

Bohaterowie są jednocześnie intrygujący i odpychający. Napięcie, które panuje w książce sprawia, że trudno się od niej oderwać, nawet w chwilach, gdy pozornie niewiele się dzieje. Jest to zasługa właśnie sposobu nakreślenia postaci, które z każda stroną poznajemy coraz lepiej. 


Narracja

Sposób narracji kojarzy mi się z Camillą Lackberg. Przeplatanie wydarzeń, które dzieli upływ czasu zdecydowanie sprawdza się w przypadku kryminałów. Z każdym kolejnym rozdziałem narasta groza i tajemnica. Klimatem natomiast mi osobiście książka kojarzy się ze Stranger Things czy "To" Kinga. Senne miasteczko otoczone lasami, lata 80-te i chłopcy jeżdżący na rowerach - to wszystko sprawiło, że przed oczami mam kadry z wyżej wymienionych produkcji. Ja akurat lubię taki klimat, dlatego z przyjemnością w nim osiadłam na czas lektury. 


Jak się okazało, faktycznie na coś czekaliśmy. I kiedy blada dłoń dziewczyny wyłoniła się spod sterty suchych liści, można było odnieść wrażenie, że całe miasto wypuściło z płuc długo wstrzymywane powietrze. Bo w końcu się to stało. Wreszcie wydarzyło się najgorsze.

Mroczna strona "Kredziarza" przywołała mi w pamięci stare horrory z dzieciństwa - postać tytułowa przypomniała mi o Freddym Kruegerze z "Koszmaru z ulicy Wiązów", mimo że w rzeczywistości nie ma z nim praktycznie nic wspólnego. Wyobrażałam sobie jednak tę postać jako bohatera łypiącego okiem spod podobnego kapelusza z lekkim ironicznym uśmiechem na twarzy. W moim umyśle Kredziarz stał się postacią, która pojawia się nagle i już samą swoją obecnością wzbudza niepokój. 


Refleksje

Książka pokazuje, jak drobne z pozoru decyzje potrafią zmienić całe życie. Efekt motyla oraz uprzedzenia i plotki mogą w jednej sekundzie nieodwracalnie zmienić bieg wydarzeń. Przeżycia z dzieciństwa kształtują losy i relacje bohaterów już na zawsze i mają swoje konsekwencje w ich dorosłym życiu.

Spojrzałem na ziemię. W miejscu, gdzie stał, było coś jeszcze. Rysunek. Jaskrawobiały na tle czarnego asfaltu. Schematyczna figura człowieka zanurzonego po pas w wodzie, z jedną ręką w górze, jakby machał. Nie, nie machał. On tonął. Nie był to już zwykły, prosty ludzik, jakie wcześniej rysowaliśmy - sprawiał wrażenie, jakby stał się czymś prawdziwym, jakby prawie ożył.

Jak na debiut autorki jestem pod ogromnym wrażeniem. treść bardzo dobrze wyważona i ciekawa. Mimo powolnego budowania napięcia Tudor zaintrygowała mnie już od pierwszej strony. Przyznaję jednak, że czuję lekki niedosyt, ponieważ przepiękna minimalistyczna okładka sprawiła, że miałam nadzieję na mocną dawkę horroru. Tymczasem dostałam po prostu bardzo dobry thriller, który jednak nie zasiał we mnie strachu. 

Warto raz jeszcze podkreślić świetną oprawę graficzną - piękna, zaskakująca okładka, na grzbiecie pozbawiona nawet tytułu, przez co już na pierwszy rzut oka wyróżnia się na półce. Jak widać i w tym wypadku mniej znaczy więcej. 


Rozejrzałem się. Pnie drzew pokryte były rysunkami. Białe kredowe ludziki. Wszystkie się ruszały, wiły po korze, jakby tańczyły jakiś makabryczny taniec. Wymachiwały przy tym swoimi chudymi kończynami. Nie miały twarzy, ale byłem pewien, że się uśmiechają, i to bynajmniej nie sympatycznie.

Z niecierpliwością czekam na kolejne propozycje od tej debiutantki, a tymczasem książkę polecam każdemu fanowi thrillerów - warto zapamiętać to nazwisko.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.
Premiera 28 lutego 2018 r.

7 komentarzy:

  1. Książka zbiera różne opinie, ale chcę ją przeczytać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Także jestem nią zaintrygowany :) Dzięki za recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kredziarza czytałam miesiąc temu i zdecydowanie wywarła na mnie lepsze wrażenie niż na Tobie, ale to fajnie, że nie jest odbierana przez wszystkich jednakowo. Jakbyś miała ochotę to zapraszam na moją recenzję http://apetyczneksiazki.blogspot.com/2018/01/przedpremierowo-kredziarz-cj-tudor.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię kryminały, choć dawno już żadnego nie czytałam. Wpisuję na listę, dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi interesująco, świetnie napisany post, od razu mam ochotę wziąć książkę do ręki :) super logo i bardzo uroczy kot!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaintrygowałaś mnie i dopisuję do swojej listy. Mam nadzieję, że na mnie też zrobi pozytywne wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapowiada się nieźle. Dzięki za recenzję

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Blair Czyta , Blogger