2/05/2018

#53 Sarah J. Maas "Dwór Cierni i Róż"

Autor: Sarah J. Maas
Tytuł: Dwór Cierni i Róż
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 524
Moja ocena: 6/10

"Dwór Cierni i Róż" to pierwsza część głośnej serii Sarah J. Maas, którą zachwyca się ogromna ilość osób. Nastoletnia Feyre jest łowczynią, starającą się zapewnić bezpieczeństwo swojej rodzinie. Mimo młodego wieku przejmuje na siebie rolę głowy rodziny. Nie zniechęca jej nawet fakt, że ani jej siostry, ani ojciec zdają się nie doceniać wysiłków, jakie wkłada w ochronę najbliższych. 


Ziemie, które zamieszkuje leżą w pobliżu muru oddzielającego je od Prythian - krainy zamieszkanej przez magiczne istoty. Jednak pewnego dnia popełnia błąd, który kosztuje ją utratę dotychczasowego życia. Dziewczyna wbrew swojej woli ląduje na dworze jednego z Fae wysokiego rodu - Tamlina, gdzie musi odbyć karę za złamanie panującego prawa. Od tej pory dla młodej dziewczyny wszystko się zmienia a jej dotychczasowe wyobrażenia i wartości zostają wystawione na ciężką próbę. Okazuje się, że nic, w co wierzyła dziewiętnastolatka nie jest takie, jak jej się wydaje.

Jutro... Będziemy mieli jutro, a po nim - całą wieczność. Dość czasu, by zmierzyć się z tym, co zrobiłam, by stawić czoło temu, co rozerwałam w sobie na strzępy pod Górą. Ale teraz... Dziś...
- Chodźmy do domu - powiedziałam i ujęłam jego dłoń.



Fabuła

Początkowo pomysł na fabułę zdecydowanie mnie irytował. Z reguły fantastyka, po którą sięgam jawi mi się jako coś oryginalnego i rzadko kiedy przychodzi mi do głowy porównanie z innymi pozycjami. Zdawałoby się, że jest to świat, w którym można popłynąć, puścić wodze fantazji, bo wszystkie chwyty są dozwolone. Tutaj wydarzenia mogą przeczyć logice a bohaterowie posiadać moce, jakie nam się nie śniły.

Tym większy odczułam zawód, gdy czytając "Dwór Cierni i Róż" towarzyszyło mi nieodparte wrażenie, że ten motyw gdzieś już był. I tak oto jest to powieść, która łączy w sobie jakieś elementy "Pięknej i Bestii" i "Zmierzchu". Jest piękna, niezależna i jak na ludzką istotę bardzo przebiegła młoda dziewczyna oraz on - ukryty pod maską książę. Jest miłość i połączenie dwóch światów. Ale niestety jest też nuda a momentami nawet irytacja.




Bohaterowie

Feyra jest młoda. Klasycznie dźwiga na sobie zło świata, ale nie narzeka. Mimo że najbliżsi niemal nią poniewierają (niczym Kopciuszkiem) i nie zauważają jej potrzeb, ona wiernie jest im oddana i robi wszystko, by starszym siostrom i ojcu żyło się jak najlepiej. Z jednej strony postać kreowana na silną i niezależną, która sama musiała radzić sobie z kolejnymi nieszczęściami spadającymi na jej najbliższych, rozsądnie patrząca na rzeczywistość. Z drugiej jednak chwilami zadufana w sobie, egoistyczna i mało wiarygodna, która nie boi się nawet w sytuacji zagrożenia życia. Przyznaję, że co do jej postaci miałam mieszane uczucia i przez większość tej części zdecydowanie nie czułam do niej sympatii.

Zapomniałam, jak przebiegłe były jej oczy, jak zimne. Była inna niż mu. Ulepiona z czegoś twardszego i trwalszego niż kości i krew.

Tamlin to książę wysokiego rodu, jeden z najsilniejszych wśród magicznych istot nazywanych faerie. Mimo że jego twarz zakrywa maska, czytelnik i tak odczuwa, że pod nią kryję się niezwykle przystojna istota. W przypadku Tamlina również mamy do czynienia z pewnego rodzaju sprzecznością. Władczy, rozsądny i potężny władca Dworu Wiosny chwilami staje się słabą istotą podejmującą błędne decyzje. Jednak najgorsze jest to, że postać, która (tak mi się wydaje) z założenia miała być intrygująca i porywająca jest najzwyczajniej w świecie miałka i nijaka. Takie trochę "ciepłe kluchy".

Poza dwójką głównych bohaterów poznamy jeszcze wiele innych postaci i mam wrażenie, że niemalże każda z nich jest bardziej wyrazista od tej pary. Chociażby rudowłosy przyjaciel i prawa ręka Tamlina - Lucien czy pojawiający się póki co w tle Rhysand - Książę Dworu Nocy, mroczna postać ironicznego i pewnego siebie mężczyzny, którego otacza aura tajemniczości. 




Akcja

Po wielu naprawdę rewelacyjnych opiniach spodziewałam się, że będzie to naprawdę dobra pozycja. Niestety, mocno się zawiodłam. Feyra mnie irytowała swoim ślepym oddaniem i dumą, jeszcze bardziej irytowały mnie chyba jej siostry - szczególnie Nesta, która darzyła trzecią z nich największą miłością, zaś z nie do końca wiadomych przyczyn gardziła tą, która najbardziej dbała o rodzinę. Sama akcja rozwija się bardzo powoli - przez większość książki bohaterowie robią do siebie podchody i wszystko toczy się wokół rodzącego się między nimi uczucia, któremu w moim poczuciu zabrakło głębi. Miałam wrażenie, że wystarczyło, by ktokolwiek powiedział bohaterce kilka miłych słów, by spojrzała na niego przychylnym okiem. 

Wszystko co kocham, zawsze w końcu tracę. Bardzo niewielu osobom mówię o skrzydłach. Albo o lataniu.


Czy warto po nią sięgnąć?

Gdyby nie to, że przeczytałam już drugi tom, to stanowczo bym odradzała. "Dwór Cierni i Róż" zupełnie mnie nie porwał, był raczej obojętny, a momentami nawet mnie nudził i irytował. Ale przyznaję, że po przeczytaniu drugiej części, czyli "Dworu Mgieł i Furii" moje spojrzenie na tę serię zmieniło się całkowicie. Wkrótce spodziewajcie się recenzji, ale już dziś Wam powiem, że warto przemęczyć się z pierwszą częścią i poznać całość historii!

6 komentarzy:

  1. Masz przepięknego kota!
    A o tej autorce nigdy jeszcze nie słyszałam, chociaż lubię fantastykę i wydawali mi się, że ogarniam to, co budzi poruszenie wśród czytelników.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również nie rozumiem fenomenu tej serii, znajdziesz u mnie opinię o trzech tomach. Książki strasznie mnie nudziły, bo przez większość czasu akcja leży i płacze, wszystko dzieje się na ostatnich stronach o ile w pierwszym tomie jakoś to przetrwałam o tyle w kolejnych to już było przegięcie. Dla mnie to przerost formy nad treścią

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładne zdjęcia, kot również :D Irytujący bohaterowie? Ostatnio wdziałam sporo recenzji w których wszyscy narzekali właśnie na ten aspekt. Sama nie wiem czy powinnam po nią sięgnąć, acz raczej odpuszczę.
    Pozdrawiam,
    Dominika z Kochamy Książki

    OdpowiedzUsuń
  4. Dlaczego ilustracją czytania książek są zdjęcia Twojego kota? :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Tęskniłem za wpisami Waszymi :)
    Dziękuję za recenzję!

    OdpowiedzUsuń
  6. Strasznie boję się sięgnąć po tą pozycję. To wszystko dlatego, że jest straszny na tą serię zajawka. Strasznie nie lubię sięgać właśnie po powieść kiedy tyle osób się w niej zaczytuję. Jednak nie skreślam jej i może kiedyś ją przeczytam.
    Pozdrawiam, Tiggerss
    https://tiggerssreads.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Blair Czyta , Blogger