1/01/2018

Żegnaj 2017. Dzień dobry 2018.

Podsumowania roku zalewają w ostatnich dniach blogosferę. Sama dotychczas takich nie pisałam, ale w tym roku postanowiłam to zmienić. Czuję lekką tremę, bo chyba po raz pierwszy aż tak się przed Wami otwieram, ale jednocześnie cieszę się, że mogę się z Wami podzielić swoimi przemyśleniami. Zatem jeśli tylko macie ochotę, to siądźcie wygodnie, włączcie poniższą piosenkę i zostańcie chociaż chwilę ze mną.



Tyle rozczarowań...

Książkowo był to mój słaby rok. Przeczytałam tylko 31 książek (dla porównania zeszły rok zakończyłam z wynikiem 58). No cóż, czasem tak bywa. Bardziej jednak martwi mnie to, że żadna z tych książek nie zapadła mi tak naprawdę głęboko w pamięć, nie pozostawiła żywych do dnia dzisiejszego emocji, nie przyspieszyła długotrwale bicia serca i nie zaparła tchu. Żadna nie była też chyba wybitnie zła, ale nie o to mi chodzi w literaturze. Chyba zaczynam więcej wymagać, chociaż jednocześnie nie chcę rezygnować z tego, co dotychczas dawało mi przyjemność z czytania. 

Dlatego w przyszłym rogu mam zamiar sięgać po książki, które teoretycznie nie są w zakresie mojego gustu. Poszerzać granice, testować i szukać, nie rezygnując jednocześnie z dotychczasowych przyjemności. Chcę odkrywać nowe ścieżki, także te literackie.


Kolejnym rozczarowaniem jest blog. Pamiętam te wszystkie założenia z poprzedniego roku, plany i obietnice regularności. Wyszło dramatycznie, wpisów coraz mniej, coraz trudniej się zmotywować, a jeszcze ciężej znaleźć czas. Jednak nie rezygnuję. Wierzę, że w nowym roku uda mi się wprowadzić kilka pomysłów, odświeżyć stronę i poprowadzić ją w lepszą stronę. Zakładając bloga myślałam o tym, że nie chcę we wpisach wychodzić poza recenzje książek. Teraz wiem, że chcę zmian, że recenzje, to dla mnie za mało. Niestety jedną z moich wad jest trudność w zmianach, dlatego zazwyczaj długo myślę, zanim jakiekolwiek wprowadzę, a czas ucieka.

Dlatego w 2018 roku mam zamiar pozwolić sobie na wyjście poza schematy własnego myślenia, otwierać kolejne drzwi, próbować nowych ścieżek i przełamywać własne bariery.


Podsumowanie roku to nie tylko blog i książki. To także wiele innych stref mojego życia, a jedną z nich jest praca. Po studiach obiecywałam sobie, że już nie przegnę, że znajdę czas dla siebie, że o niego zadbam i nie będę już żyła tylko pracą. No i cóż, udało mi się to tylko w połowie. Znowu miałam dni, w których pracowałam 13 godzin dziennie. I wiem, że to był mój wybór. Czasem tak jest, gdy po pierwsze tak bardzo lubi się swoją pracę, że ciężko jest z niej zrezygnować, po drugie mimo zmęczenia ma się poczucie ogromnego rozwoju a do tego spotyka się z ludźmi, z którymi człowiek dobrze się czuje. I to właśnie te trzy kwestie zdecydowały o tym, że ten cały czas nie potrafiłam zdecydować się na zmianę. Dlatego nie mogę powiedzieć, że to rozczarowanie, bo dużo w tym jest pozytywnych aspektów, ale mimo wszystko nie spełniłam jakiegoś własnego postanowienia i w tej kategorii odczuwam to jako porażkę.

W nowym roku nadal jednak zamierzam szukać złotego środka i pamiętać w tym wszystkim o sobie.


Wśród rozczarowań nie może zabraknąć ludzi. I mimo ogromu doświadczenia człowiek każde takie rozczarowanie przeżywa na nowo. Jakby nie miało prawa się zdarzyć.  Czasem tak łatwo pogubić się w tym, kto jest kim, zanurzyć w noszonych maskach i nie dostrzec prawdziwych twarzy, przez co później wszystko boli jeszcze bardziej. Takie sytuacje w tym roku również miały miejsce. Po raz pierwszy jednak nie pozwoliłam, by nade mną wygrały a złość wyparła całe zaufanie. Po raz pierwszy sama sobie wytłumaczyłam, że ludzie są tylko ludźmi  i czasem zawodzą. I po raz pierwszy im na to pozwoliłam - by po prostu byli ludźmi. To było naprawdę zaskakujące, bo niby nic odkrywczego, ale poczułam się po prostu spokojna. Nie płakałam, nie rwałam włosów z głowy i nie zarzekałam się, że już nigdy nie zaufam. Zamiast tego tak po prostu poszłam dalej i poszukałam też winy po swojej stronie. A potem wyciągnęłam wnioski i krok po kroku zaczęłam odbudowywać to, co uznałam za warte starań. 

Kontynuując ten rok, chciałabym pozwolić innym i sobie na błędy. Wyciągać wnioski, wstawać po potknięciach i iść dalej.


Było tego oczywiście więcej. Ten rok był obfity w trudne wydarzenia, a jednym z najtrudniejszych było dla mnie chyba złamanie nogi tuż przed 30-tymi urodzinami. Zamiast urodzin świętowanych z Mężem i przyjaciółmi na węgierskiej plaży, miałam kameralną imprezę rodzinną - uziemiona z gipsem na nodze w środku lata. Całe wakacje upłynęły mi pod znakiem lekarzy, kul, rehabilitacji i zastrzyków, za którymi kryły się złość, smutek i żal. Lato zupełnie mnie ominęło, a gdy na nowo zaczęłam powoli stawiać pierwsze kroki, z drzew spadały już powolnie liście. Z perspektywy czasu myślę jednak, że to było po coś. Przez pięć sekund nieuwagi musiałam przewartościować nagle wiele rzeczy, zrezygnować z planów i uzbroić się w cierpliwość (która nie jest mocną stroną). Przede wszystkim musiałam zwolnić, co w tamtym momencie było mi naprawdę potrzebne. I co najważniejsze okazało się, że przez ten cały czas nie byłam sama. Tak wiele osób było wokół, gotowych pomóc, być blisko. I to był moment, w którym te złe emocje odpuściły, a w ich miejsce powoli pojawiały się pozytywne.


...i tyle pozytywnych zaskoczeń

Ale 2017 rok to nie tylko rozczarowania i trudne emocje. Gdy już się z tymi rozprawiłam, czas powiedzieć o tym, co jest ważniejsze, czyli o pozytywach. Trochę brakuje mi ich na tle książkowo-blogowym, ale jednocześnie na wyróżnienie tutaj zasługuje blogowy instagram, na którym jest Was już ponad 3000! Zakładając bloga i Ig myślałam, że może 100-200 osób będzie się nim interesowało. To niesamowite, że jest Was już kilka tysięcy i wciąż przybywacie. To daje naprawdę porządnego kopniaka do dalszej pracy, szukania pomysłów, pisania, a przede wszystkim do poznawania kolejnych osób w realu. 


2017 rok to też dla mnie piękny czas pod względem muzycznym. Odkryłam wielu muzyków i artystów, którzy mnie zachwycili. I przy tym pomyślałam, że w nowym roku na pewno włączę jakoś elementy muzyczne tutaj na blogu (nie, nie będą to recenzje płyt ;) ). Chciałabym dzielić się z Wami dźwiękami i emocjami z nadzieją, że zadziała to również w drugą stronę i Wy także pokażecie mi muzykę, która Was porusza.


Jednym z największych spełnień tego roku jest rozwój fotograficzny. Przyznaję - przepadłam. A to wszystko dzięki mojemu Mężowi, który wyłapał w odpowiednim momencie tę pasję i pchnął mnie w jej kierunku, kupując w prezencie na rocznicę Podstawowy Kurs Fotografii w Akademii Fotografii. Od tamtej pory wszystko się zmieniło. Skończyłam już łącznie trzy kursy, a w styczniu zaczynam czwarty. Zdjęcia robię praktycznie codziennie i cały czas się rozwijam. Kupiliśmy aparat, kolejny obiektyw i akcesoria fotograficzne. Od kilku dni jestem też szczęśliwą posiadaczką softboxa, a moja pasja stale we mnie rośnie. Nie pamiętam, by kiedykolwiek coś dawało mi takie szczęście. I wiem, że dużo pracy przede mną, ale to właśnie ten fakt napawa mnie największą radością. Czuję jak się rozwijam i jak bardzo dodaje mi to skrzydeł. Uwielbiam spacery i wyjazdy, nawet te samotne, podczas których słucham mojej ulubionej muzyki szukając piękna tkwiącego w otoczeniu i zatrzymując chwile.


Mimo rozczarowań związanych z relacjami, na szczęście i tutaj więcej było pozytywnych zaskoczeń. Po pierwsze od kilku lat mam grupę ludzi, z którymi połączyła mnie prawdziwa przyjaźń, której chyba nic nie jest w stanie zachwiać - ani odległość, ani brak czasu ani niedomówienia. Wiem, że mogę na nich liczyć, a oni na mnie. To te relacje, w których już nie ma małostkowych fochów, niedomówień czy chwiejności emocjonalnych. Czuję się w nich stabilnie i bezpiecznie, i jestem za to ogromnie wdzięczna. To te znajomości, które nauczyłam się pielęgnować i zamierzam dbać o nie nadal.


Ale obok nich jest też kilka zupełnie nowych lub staronowych, których się nie spodziewałam. One cały czas się rozwijają, niektóre zaczęłam z czystą kartą i bardzo się cieszę, że tak się stało. Niektóre przerwy niosą za sobą pozytywne zmiany, a spontaniczne spotkania zamieniają się w długotrwałe relacje. Nie wiem, co będzie dalej, ale wiem, że chcę próbować. Choćby naiwnie, choćby bez końca, ale nawet, jeśli z wielu osób zostanie blisko choć jedna, to wiem, że warto.


2017 rok nauczył mnie czegoś niezwykle ważnego - mówić "nie". Nie spodziewałam się, że to będzie tak trudne. Ale po raz pierwszy zaczęłam mówić naprawdę zgodnie ze sobą i mimo że czasami płaciłam za to jakąś cenę, to jednak wpływa to na mnie pozytywnie. Przede wszystkim zyskałam wewnętrzny spokój i nawet jeśli czasem jest to okupione czyimś rozczarowaniem, to w końcu mam poczucie, że naprawdę zaczynam żyć w zgodzie ze sobą.


Każdego dnia uczę się wyzbywać złości i zazdrości. Coraz częściej patrzę na siebie i swoje otoczenie, zamiast na innych. Coraz rzadziej się porównuję i czuję żal o to, że czegoś nie mam, a ktoś inny to ma. Nie jest idealnie, ale teraz skupiam się na tym, by każdego dnia było coraz lepiej. I choć nie zawsze mi się to udaje, to jednak czuję, że jestem na dobrej drodze. Przez to też czuję się coraz silniejsza, nawet jeśli czasem upadam.

Jest jeszcze pewnie wiele rzeczy, o których mogłabym pisać, ale chyba i tak już za bardzo się wynurzyłam. Zatem 2017 rok żegnam z pewną nostalgią i wdzięcznością, ale jednocześnie cieszę się, że to już koniec. Nie wiem, co mnie czeka w 2018 roku, bo może się wydarzyć wszystko. Wiem za to na pewno, że będzie to rok bardzo bogaty w zmiany i kolejne przewartościowania. Z powodu pewnych wydarzeń w życiu osobistym wchodzę w nowy rok z lękiem i mnóstwem obaw. Jednocześnie jednak mam nadzieję, że będzie on dla mnie dobry, a w trudnych chwilach da mi siłę na ich przetrwanie.


W nadchodzącym roku życzę Wam, byście byli dla siebie dobrzy. Rozwijajcie się, nie stójcie w miejscu, wstawajcie mimo upadków, nie bójcie się mówić "nie", jeśli tak czujecie, budujcie wartościowe relacje, nie stawiajcie sobie zbyt wysoko poprzeczki. Mam nadzieję, że odnajdziecie chociaż w części to, czego szukacie, poczujecie, że się spełniacie i staniecie naprzeciw temu, co jest dla Was niszczące. Trzymam kciuki za Was i za siebie. Niech 2018 rok będzie dla nas lepszy niż 2017.




16 komentarzy:

  1. Wow, to chyba jedno z najlepszych podsumowań roku, jakie dzisiaj przeczytałam.
    Wszystko, co nas spotka, czegoś nas nauczy. Dobrze, jeśli potrafimy z tego wyciągać wnioski.
    Trzymam kciuki, żeby ten rok rozczarował Cię tylko pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za podsumowanie i życzę wielu sukcesów i mniejszej ilości rozczarowań (w wielu aspektach) w 2018! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. 2017 był dla mnie łaskawy pod względem wydawniczym, nie tylko udało się wydać aż dwie książki (wcześniej to była jedna na rok), ale też mój "Szlak Kingi" stał się bestsellerem wydawnictwa i nakład został wyczerpany w półtora miesiąca od publikacji :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja najpierw nadrobię wszystkie książki, których nie zdążyłam przeczytać w 2017 roku!
    Wszystkiego dobrego na nowy rok!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakby nie patrzeć, nawet jeśli rok wykazał, że nie zawsze nadążamy za naszymi postanowieniami, celami, wyzwaniami, to i tak wiele z niego wynosimy. :) Wspaniałego 2018. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem ciekawa, jakie czytelnicze wyzwania przyniesie ten rok. :)

      Usuń
  6. Piękne podsumowanie i przemyślenia. Najważniejsze to dbać o siebie, cieszę się że lepiej się czujesz sama ze sobą pomimo trudności. Cudnie, że realizujesz pasję fotograficzną, ostatecznie trzeba mieć trochę przyjemności z życia, a nie tylko praca i obowiązki ;) Trzymam kciuki za nowe książkowe podróże i odkrycia (polecam siebie :D), ale przede wszystkim za ten kolejny rok, żeby przyniósł duuuużo szczęścia :):).
    PS staronowe znajomości fajne są i też je bardzo sobie cenię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mądrze napisane! Myślę, że Twój 2017 był bogaty w lekcje, z których wyciągnęłas wnioski i wydaje mi się,że ten rok rozpoczniesz zdecydowanie silniejsza :) Tego Ci życzę!
    A z Twoich życzeń dla nas,uszczknę sobie to zbawienne słowo "nie", które zawsze gdzieś ginie mi po drodze ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. ciekawie napisane :) mam klika zaleglych ksiazek z poprzedniego roku wiec ide czytac :) Cudownego 2018 roku :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow! Ale bogate podsumowanie! I nie martw się, w 2018 roku uda ci się osiągnąć wszystkie cele. Próbuj nowych rzeczy, na pewno będzie dobrze! A co do ilości książek, ja tam już przestałam się przejmować ich ilościom i czytam to co chcę i ile chcę. Przecież takiego Tada Williamsa czytam prawie miesiąc, bo to totalna cegła, a lekką młodzieżówkę nawet w dzień, bo krótka i szybka!
    No to jeszcze raz POWODZENIA!!
    Pozdrawiam!
    http://wyrwane-z-wyobrazni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. W przyszłym roku życzę więcej przeczytanych książek, pięknych chwil i spełnienia marzeń! Bardzo podobał mi się fragment o mówieniu "NIE", sama niestety często zgadzam się na coś tylko po to żeby ktoś inny był szczęśliwy, później nie słysząc nawet jednego dobrego słowa :/. Tego słowa muszę się nauczyć!
    Tak samo jest z ludźmi, czasami jest tak, że zawodzisz się na tych na których najbardziej Ci zależy, ale każdego otaczają ludzie - jedni dobrzy, drudzy trochę mniej, ja też raczej nie chowam urazy, chociaż czasami to boli.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękny i szczery wpis :) Gratuluję postępów, artystycznych zdjęć i rozwoju na Instagramie, keep going! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Droga Ewelino, nie wiem, jak to się stało, że dopiero teraz na Ciebie (na Twój blog) trafiłam. To jakieś paskudne przeoczenie! Twój tekst przeczytałam z ogromną przyjemnością - wspaniałe podsumowanie! Wiem, że do następnego (mam nadzieję!) jeszcze rok, ale nie obraziłabym się, gdyby takich świetnych tekstów pojawiło się więcej.

    Mam nadzieję, że ten rok będzie dla Ciebie udany - mniej tych rozczarowań, więcej pozytywnych zaskoczeń.

    Od dziś jestem Twoją stałą czytelniczką.

    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie spodziewałam się podsumowania takiego :) ale jest naprawdę piękne. Poruszyło mnie to, że starasz się uczyć mówić "nie", oraz że nie chcesz się już porównywać. U mnie wciąż tego brakuje. Niestety nie liczyłam ile książek przeczytałam w tym roku :( ale było ich troszkę. Ale ślub i ciąża na pewno nie przyczyniły się do ich wzrostu. Niemniej jednak nie żałuję - to było najpiękniejsze wydarzenia w moim życiu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie będę inna, mnie Twoje podsumowanie również przypadło do gustu - najbardziej ze wszystkich obecnych w blogosferze! Pewnie dlatego, że ma tak mało wspólnego z książkami, a więcej można się dowiedzieć o człowieku. Mimo wszystkich rozczarowań spójrz ile znalazłaś plusów! Coś pięknego, by wśród smutku lub zawodu widzieć również wiele szczęścia! :)

    To jest póki co jedyne podsumowanie, które nie tylko ukazało obraz autora bloga czy po prostu jego rok, ale również skłoni na pewno czytelników do przemyśleń i może jak mnie - zainspiruje do pracy nad sobą. Również BARDZO chciałabym się nauczyć, że ludzie po prostu zawodzą, odchodzą czy popełniają błędy. Może wtedy byłabym w stanie im wybaczyć, co jest potrzebne dla własnego zdrowia. I żeby łatwiej się żyło, by odzyskać stabilizację. Daj znać jak Tobie się uda!

    Życzę Ci, żeby nowy rok przyniósł wielkie zmiany, ale tylko te pozytywne! I żeby Ci się wszystko udało :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrze Cie rozumiem, ja tez mam coraz wiekszy problem ze znalezieniem ksiazek, ktore zapadlyby mi w glowe i trafily do kategorii " chce do niej wrocic". Coraz wiecej osob pisze ksiazki, nie wszystkie sa faktycznie godne naszego czasu. Zycze samych pieknych chwil w 2018 roku!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Blair Czyta , Blogger