10/08/2017

Kolekcjoner zwłok - o książce, która stała się inspiracją dla seryjnych morderców

Mrok ludzkiej duszy to jeden z tematów, po który twórcy najchętniej sięgają. Inspiruje zarówno artystów, pisarzy, jak i ich odbiorców. To tłumaczy nieustającą popularność thrillerów, kryminałów czy poruszających reportaży. Zło jest magnetyczne - odpycha i przyciąga jednocześnie, fascynuje, przeraża i intryguje. W literaturze możemy zetknąć się z wieloma dziełami, które oparte są o prawdziwe zbrodnie lub przybliżają postać oprawcy. Czy jednak może działać to również w drugą stronę? Czy książka może stać się inspiracją dla zabójcy? Teoretycznie wiemy, że tak, ale czy rzeczywiście udokumentowano takie przypadki? Okazuje się, że z tym już jest trudniej.



Zadałam sobie to pytanie kilka lat temu, na ostatnim roku moich pierwszych studiów. Chciałam napisać o zbrodniach, którym w tle jako pierwowzór towarzyszyła książka. Byłam zaskoczona, jak ciężko jest znaleźć choćby jeden przykład, który został udokumentowany. Po żmudnych poszukiwaniach odkryłam jednak przypadek dzieła literackiego, które przewinęło się w aktach nie jednego, ale aż trzech, zupełnie od siebie niezależnych amerykańskich seryjnych morderców.


"W takie dni miewałem niedobre marzenia"

Książka niby niepozorna, wielu kojarzy autora, ale część nawet o nim nie słyszała. Jednak nieliczni wiedzą, że to właśnie ona była jednym z czynników, który przyczynił się do dramatycznych wydarzeń. Mowa o "Kolekcjonerze" Johna Fowlesa. Powieść angielskiego pisarza została wydana w 1963 roku i rozpoczęła pisarską karierę autora. Składa się z czterech części. Najobszerniejsze są pierwsze dwie, które stanowią subiektywną relację dotyczącą tych samych wydarzeń związanych z dwojgiem głównych bohaterów.



Jest to historia młodego człowieka - Fryderyka Clegga (sam siebie nazywa Ferdynardem), który pasjonuje się kolekcjonowaniem rzadkich okazów motyli. Pewnego dnia mężczyzna spotyka na swojej drodze studentkę architektury - Mirandę Grey, w której zakochuje się platonicznie, mimo iż Miranda nawet nie wie o jego istnieniu. Mężczyzna wpada na pomysł, który ma mu pomóc w zdobyciu przychylności ukochanej. Dzięki wygranej na loterii kupuje dom na odludziu i postanawia uprowadzić kobietę i więzić ją z nadzieją, że w ten sposób będzie miała możliwość poznania mężczyzny i pokochania go. Nie wszystko jednak toczy się tak, jakby Clegg tego chciał...


Tego dnia po raz pierwszy zafundowałem sobie marzenie, które stało się rzeczywistością. Zaczynało się od tego, ze zaatakował ją mężczyzna, a ja podbiegłem i wyratowałem ją. A potem ja w jakiś sposób stałem się atakującym mężczyzną, tyle że nie zrobiłem jej krzywdy; porwałem ją i wywiozłem furgonetką do domu na odludziu, i tam trzymałem w przyjemnej niewoli.

"Kolekcjoner" powstał we wczesnych latach 60-tych, czyli na przełomie modernizmu i postmodernizmu, a Fowles został uznany za jednego z najważniejszych angielskich autorów tego okresu. Był to czas zastoju ówczesnej modernistycznej formy, gdyż uważano, że weszła w fazę wtórności i marazmu. Wydawało się, że wszelkie możliwe techniki i motywy zostały już wykorzystane i brakowało oryginalnych pomysłów. Na gruncie krytyki artystycznej dotyczącej modernizmu zaczął wyłaniać się tzw. postmodernizm, który odnosił się do wszelkich ruchów awangardowych oraz towarzyszących im zmian w obyczajowości. Jego głównym zjawiskiem było wyjście poza granice gatunków i rozbicie tradycyjnych modeli narracji artystycznej. Fowles w  "Kolekcjonerze" zastosował mieszaną narrację - w pierwszej części prowadzona jest z punktu widzenia bohatera, zaś w drugiej przybiera formę pamiętnika Mirandy. Pozwala to na lepsze zrozumienie bohaterów i ich postępowania oraz sposobu myślenia. I to właśnie techniki narracji w dużej mierze sprawiają, że przynajmniej część czytelników utożsamia się z Cleggiem lub usprawiedliwia jego okrutny czyn.




Leonard Lake i Charles Ng

Leonard Lake to najgłośniejszy z całej trójki seryjny morderca, który po schwytaniu przyznał, że książka była jego inspiracją. Mężczyzna urodził się w 1946 roku w San Francisco i w wieku dwudziestu lat został żołnierzem Marines oraz brał udział w wojnie w Wietnamie. Już wówczas zauważono u niego niezdiagnozowane bliżej zaburzenia psychiczne, przez co został skierowany na dwa lata leczenia psychiatrycznego. Mężczyzna miał dwie żony, jednak obydwa małżeństw rozpadły się. Wówczas spotkał Charlesa Nga, późniejszego wspólnika, również byłego żołnierza Marines, z którym dzielił wspólną pasję - kolekcjonowanie broni. 

Leonard Lake wierzył, że nadchodzi nuklearny holokaust, który przetrwają tylko nieliczni. W związku z tym opracował plan zwany "Operacją Miranda" (można przypuszczać, że nieprzypadkowa jest tutaj zbieżność z imieniem głównej bohaterki "Kolekcjonera"). Chciał przetrwać nadchodzącą apokalipsę w wybudowanym przez siebie bunkrze. Żył w przekonaniu, że jego misją jest odtworzenie ludzkości, dlatego postanowił "kolekcjonować" seksualne niewolnice. Co więcej, razem z Charlesem nagrywali więzione ofiary na taśmach. Na jednej z nich Lake wspomina o powieści Fowlesa i przyznaje, że przyczyniła się do jego działań.

Podobnie jak główny bohater, Lake wybudował bunkier z dala od ludzi. Uprowadzał kobiety i więził je, a swoją "kolekcję" kobiet uwieczniał na taśmach, niczym Clegg, który fotografował różne okazy motyli. Zamordował od 11 do 25 osób.




Christopher Wilder

Drugim seryjnym mordercą, działającym niezależnie od Lake'a i Nga był Christopher Wilder. Należy on do tzw. "spree killers", czyli morderców, którzy w trakcie podróży zabijają przypadkowe ofiary. Morderczą trasę mężczyzna rozpoczął w 1984 roku w stanie Floryda, gdzie uprowadził i zamordował swoją pierwszą ofiarę. Po tym zabójstwie opuścił Florydę. Kolejne osoby zwabiał podając się za fotografa. W ten sposób dokonał dziesięciu brutalnych gwałtów, w tym siedem zakończonych morderstwami (istnieje jednak prawdopodobieństwo, że ofiar było znacznie więcej, jednak brak w tej kwestii dowodów).


Była moja. Nagle poczułem szalone podniecenie. Wiedziałem już, że mi się udało. Najpierw zakneblowałem jej usta, potem ją przywiązałem, bez pośpiechu, bez paniki, wszystko tak, jak zaplanowałem.

Podobnie jak dla Clegga, dla Wildera również liczyła się przede wszystkim uroda kobiety. U wszystkich uprowadzonych można było wyodrębnić podobny typ urody, każda z nich opisywana była jako "piękna kobieta". Podobieństwo do głównego bohatera książki przejawia się również w zachowaniu Christophera. Obydwie postaci opisywane są jako osoby o dwóch twarzach - ta, którą widzą inni jest kulturalna, z pozoru spokojna i prowadząca zwyczajne życie. Jednak ta ukryta dla świata przejawia chore fascynacje. Gary Moran, profesor psychologii, w jednym z artykułów określił Wildera jako narcystycznie seksualnego psychopatę, który przejawia klasyczne objawy zaburzenia.


Głównym jednak aspektem wskazującym na inspirację zaczerpniętą z powieści Fowlesa jest fakt, że utwór ten znaleziono po śmierci Wildera w jego samochodzie. Jak później potwierdziła terapeutka mężczyzny, była to jego ulubiona powieść i w znacznym stopniu znał ją na pamięć.


Robert "Bob" Berdella 

Trzecim i ostatnim oficjalnym przypadkiem seryjnego mordercy, który zainspirował się dziełem Fowlesa jest Robert Berdella. W tym wypadku jednak dokładniej chodzi o adaptację filmową książki, o tym samym tytule. Berdella urodził się w 1949 roku w Ohio i przez lata swoich działań zyskał przydomek "Rzeźnika z Kansas City". W trakcie swojego życia zamordował sześciu mężczyzn, których wcześniej poddawał okrutnym torturom a później brutalnie gwałcił.


Ale tacy właśnie muszą być szaleńcy. Nie są świadomie szaleni i kiedy w końcu zrobią coś strasznego, muszą odczuwać taki sam szok jak wszyscy inni.

Tłumaczy się, że na postępowanie mężczyzny mógł mieć fakt, że w wieku szesnastu lat został zgwałcony przez mężczyznę, z którym pracował w restauracji w Ohio. W tym samym roku obejrzał ekranizację "Kolekcjonera" Fowlesa. Berdella przyznał później, że film ten zrobił na nim niesamowicie silne wrażenie i na długo został w jego pamięci.



Dla Roberta Berdelli również ważnym aspektem było piękno i młodość ofiar. Uprowadzonych mężczyzn więził (podobnie jak Clegg Mirandę), co może świadczyć o jednym z przejawów jego "kolekcjonerskiej osobowości". Oczywiście najważniejszym dowodem na to, że morderca inspirował się powieścią Fowlesa są jego zeznania. Zapytany o motyw swojego działania odpowiedział, że jednym z czynników aktywujących mógł być film "Kolekcjoner". Jak twierdzi, to właśnie on  zasadził w nim obraz "mrocznych fantazji" i stworzył ramy dla uczuć, które morderca czuł już od dawna.


Wpływ literatury na fakty i faktów na literaturę

Postaci wszystkich trzech seryjnych morderców z czasem stały się inspiracją dla kolejnych twórców. Powstały o nich książki (Don Lasseter "Die for me..." - Leonard Lake), utwory muzyczne (Exodus "The Ballad of Leonard and Charles" - Leonard Lake i Charles Ng; Macabre - "Diary of torture" - Robert Berdella) oraz stali się inspiracją dla bohatera amerykańskiego serialu kryminalnego ("NBC's Law & Order: Special Victims Unit" - odc. "Manhunt", postać Daryla Kerna - Leonard Lake i Charles Ng). O wszystkich znajdziemy również wzmianki w encyklopediach i kronikach związanych z tematyką seryjnych morderstw.



W swoim badaniu rozebrałam na części powieść Fowlesa, z której wyodrębniłam wiele czynników ukazujących podobieństwo w działaniu Lake'a, Berdelli i Wildera, począwszy od zachowań, poprzez sposoby myślenia, kończąc na  modus operandi (może kiedyś uda mi się wydać taką publikację?). Tutaj nie ma na to jednak miejsca, ponieważ praca jest dosyć szczegółowa, ale chciałam przybliżyć Wam ten szczególny przypadek, który pokazuje, że literatura rzeczywiście może stać się swego rodzaju zapalnikiem dla naśladowców. Na szczęście rzadko zdarza się sytuacja, w której literatura negatywnie oddziałuje na czytelnika. Znacznie więcej znajdziemy przykładów jej pozytywnego wpływu. Znacie podobne przypadki, w których literatura była inspiracją do realnych wydarzeń? 

*cytaty pochodzą z książki "Kolekcjoner" Johna Fowlesa


53 komentarze:

  1. Przyznam, że zbrodnię prawie doskonałą chętnie przeczytam ;) oczywiście nie jako inspirację, ale ciekawostkę haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta pozycja wciąż przede mną, ale zapowiada się naprawdę ciekawie! :)

      Usuń
  2. I ciekawe dlaczego nas to fascynuje...Lubię taką literaturę. Swojego czasu czytałam świetny dokument o seryjnych mordercach...Ta również zapowiada się ciekawie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dużo publikacji i badań, w których podjęta została próba odpowiedzi na pytanie, dlaczego człowieka fascynuje zło :) A pamiętasz może tytuł tego dokumentu?

      Usuń
  3. Nie jesteśmy fanami takiej literatury, ale uważamy, że fikcja literacka może być inspiracją. Podobnie jak filmy o takiej tematyce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam, chociaż moim celem było znalezienie przypadku, w którym rzeczywiście została ta zależność jakoś oficjalnie potwierdzona, a o to już jest ciężej. To póki co jedyny taki, na który trafiłam :)

      Usuń
  4. Nie sądzę żeby to książka popchnęła kogoś do zbrodni, ale inspiracją do tego jak ją popełnić na pewno może być. Mam nadzieję, że nikt nie wpadnie na to żeby zakazać kryminałów z powodu takich inspiracji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tu zdecydowanie chodzi o inspirację, bo książka nie jest aż tak brutalna. Myślę, że nikt nie zakaże, w końcu było to już dawno i na szczęście nikt na tak absurdalny pomysł jeszcze nie wpadł ;)

      Usuń
  5. Seryjni mordercy to zawsze ciekawy temat. Co prawda lit. faktu nie lubię za bardzo, ale jakbyś rzeczywiście swoją pracę na ten temat wydała, to byłabym pierwsza w kolejce po egzemplarz, bo już sam twój fragment z tego postu jest świetnie i ciekawie napisany. A co do Kolekcjonera... chyba się skuszę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, dziękuję! To chyba najmilsze słowa, jakie przeczytałam, aż nie wiem, co powiedzieć :)

      Usuń
  6. Nie czytałam ale z chęcią sięgnę po lekturę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fowlesa generalnie polecam poznać, chociaż tutaj bardziej niż o książkę chodziło mi o fakt, ze tak niepozorne dzieło zainspirowało seryjnych morderców do popełnienia zbrodni w realu :)

      Usuń
  7. W obliczu przedstawionych faktów chciałoby się powiedzieć: jak to dobrze, że czytelnictwo upada ;)
    Żart oczywiście, bo znacznie bardziej negatywny wpływ mają filmy o podobnej tematyce jednak, moim skromnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle dobrze, że takaich negatywnych przykładów wielu nie ma, bo byłoby w czym przebierać, jeśli chodzi o pomysły w kryminałach... ;)

      Usuń
  8. Ha, nie znam ale po takiej recenzji z pewnością przeczytam:) Oh, jak ja kocham twoje zdjęcia do recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3 Jak zwykle brakuje mi słów podziękowania :D Chociaż tymczasem to nie jest typowa recenzja, a raczej ciekawostka, ale mam nadzieję, że się nie zawiedziesz :)

      Usuń
  9. Ja pamiętam tylko przypadek pisarza, który opisał swoje zbrodnie w poczytnych kryminałach, ale nie pamiętam nazwiska, może ktoś z komentujących pamięta?
    Co do posta, tak jak już pisałam, wywołał moje szczere zainteresowanie (ach, psychologiem być) i nie zawiodłam się. Wspaniale napisany, rzeczowy i co najważniejsze, czytało się świetnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ogromnie się cieszę, że Ci się podobała treść. Faktycznie kiedyś coś mi się obiło o uszy, ale też nie pamiętam nazwiska. Chyba będę musiała pogrzebać, żeby coś na ten temat znaleźć :)

      Usuń
  10. Bardzo zainteresował mnie Twój post. Szczerze mówiąc z chęcią sięgnę po „Kolekcjonera”, jestem ciekawa, co takiego jest w tej książce, że stała się inspiracją dla morderców. Niestety nie jestem w stanie podać Ci żadnego przykładu, kiedy przestępca zainspirował się książką, ale jeśli na coś takiego trafię to z pewnością się do Ciebie odezwę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem czy będziesz tak samo zaskoczona jak ja, że to akurat ta książka przyczyniła się do tak brutalnych wydarzeń ;) Nie chcę za wiele zdradzać, ale dla mnie do dziś jest to bardzo ciekawe zjawisko :)

      Usuń
  11. Konkretnych tytułów teraz nie przytoczę, ale nieraz spotkałam się z literaturą, która mogłaby być "pomocna" do wykonania niecnych czynów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, z "pomocną" to i ja się spotkałam ;) (i czasem nawet zastanawiam się, jak to możliwe, że jeszcze - na szczęście - nikt nie próbował naśladować), ale w tym wypadku chodziło właśnie o przypadki, w których przy sprawie rzeczywiście oficjalnie pojawia się wzmianka o książce, a o takie już dużo ciężej :)

      Usuń
  12. John Fowles to był pisarz angielski! Mimo, że siedzę po uszy w kulturze angielskiej nic tego autora nie czytałem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, oczywiście że angielski (nawet tak jest w trzecim akapicie). Rozpędziłam się, bo amerykańscy mordercy i chyba już odruchowo napisałam. Dzięki za czujność, już poprawiam! :)

      Polecam, ja wciąż przyczajam się do "Maga", który jest chyba najpopularniejszy :)

      Usuń
  13. No i dzięki Tobie już wiem, na jaką książkę mam ochotę. Trochę przeraża, do jakich czynów była inspiracją, ale jako trzymająca w napięciu lektura na długie jesienne wieczory wydaje się idealna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się zapoznać, choć myślę, że Cię zaskoczy :)

      Usuń
  14. Recenzja po prostu wow! Najchętniej już bym zasiadała do czytania tej książki.Lubię taką tematykę.O autorze,ani o książce nic nie słyszałam.Na pewno przeczytam jak tylko zdobędę książkę.
    https://czytanestrony.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i liczę na podzielenie się wrażeniami z lektury! :)

      Usuń
  15. Hmmm... troche mam teraz dreszcze po przeczytaniu Twojego tekstu, zawsze mnie seryjni mordercy stresowali. Nie wiedzialam; ze John Fowles napisala taka ksiazke, czytalam "Maga" i bardzo mi sie podobala ta pozycja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fowles to mężczyzna ;) Ja "Maga" mam jeszcze przed sobą, ale też zamierzam przeczytać :)

      Usuń
  16. Zaczynając czytać twój wpis pomyślałam, że "Kolekcjoner" to książka, która spodobałaby się mojemu mężowi, ale po dłuższym namyśle chyba jednak wolę mu jej nie podsuwać...

    Wyszło Ci prawdziwe detektywistyczne śledztwo makabryczno-książkowe. Jak kiedyś uda Ci się wydać takie opracowanie, bardzo chętnie się z nim zapoznam (choć zapewne z zimnym dreszczem na plecach).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aga! Chciałabym dopisać jeszcze psychologiczny punkt widzenia i może kiedyś się uda coś wydać :)

      Usuń
  17. Nie żebym od razu po takiej książce bunkier budował, ale przyznam, że zaciekiwła mnie tak książka :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uuu kawał dobrej roboty brawo Sherlocku :D Słyszałam o tej książce, ale nie spodziewałam się, że kryje w sobie taką mroczną tajemnicę ! Teraz z zupełnie innym podejściem sięgnę po "Kolekcjonera".

    Book Beast Blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Jestem ciekawa Twoich wrażenie po lekturze, koniecznie daj znać :D

      Usuń
  19. Pierwszy raz czytam o tej książce, ale mega mnie zainteresowałaś. Kot i książki na każdym zdjęciu genialnie się prezentują - świetny pomysł C:
    Pozdrawiam

    https://lordowaforteca.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ja też Fowlesa poznałam dopiero, jak dogrzebałam się do tych wydarzeń :)

      Usuń
  20. Muszę to przeczytać! To będzie moja następna książka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać jak wrażenia! Ciekawa jestem, czy Ciebie również zaskoczy :)

      Usuń
  21. Zawsze mnie zastanawiało skąd pisarze biorą takie pokrętne pomysły na zbrodnie i czy aby na pewno wszystko z nimi w porządku ;) a zaraz później myślałam,że te wszystkie książki to gotowe scenariusze dla psychopatów, nawet nie muszą się wysilać żeby wymyślać coś oryginalnego, bo prawdopodobnie ktoś już to wymyślił za nich. A mimo wszystko takie książki strasznie dobrze się czyta - więc to może z nami, czytelnikami nie wszystko wn porządku?

    OdpowiedzUsuń
  22. Lubie kryminały, ale ten chyba byłby dla mnie za mocny.

    OdpowiedzUsuń
  23. Aż mnie ciarki przeszły, Kolekcjoner musi być na mojej liście must do przeczytania! Teraz kończę jednak szwedzkie kryminały :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Wow. Ale to wszystko straszne i zarazem ciekawe. Przedziwne uczucie musi towarzyszyć autorowi, który wie że jego książka popchnęła kogoś do Zbrodni.

    OdpowiedzUsuń
  25. Przypomniałaś mi o książce, którą chciałam przeczytać, a uleciała mi z głowy ( Zbrodnia prawie doskonała) . Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  26. Genialny post, naprawdę :) Przeczytałam go z wielkim zainteresowaniem, bo chociaż o książce zielonego pojęcia nie miałam, to jestem wielką fanką serialu "Zabójcze umysły" - właśnie o seryjnych mordercach (polecam gorąco!). Zapewne wkrótce sięgnę po "Kolekcjonera" po tym poście :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie znam, ale po tej recenzji jestem bardzo zaintrygowany.

    OdpowiedzUsuń
  28. Książka wydaje się interesująca ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Swietny pomysł na wpis! Powiem Ci, że mnie zawsze fascynowały sylwetk zbrodniarzy/psychopatów i od małego namiętne oglądałam wszelkie detektywistyczne seriale :).

    OdpowiedzUsuń
  30. nie jestem fanką tego gatunku ale wiem że uwielbiają ja miliony :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Powiem szczerze że jest to książka w 100 % dla mnie. Z uwagi na fakt że wychowywana byłam w PRL, gdzie rodzina gnieździła się w małym mieszkaniu na tzw kupie, często przypadało mi w udziale oglądanie 997. Dlatego fascynują mnie kryminały (czyli jak dość do tego kto jest sprawcą) oraz sylwetki samych morderców.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ooooo to może być świetna książka. Chętnie po nią sięgnę. Sylwetki psychopatów...niby straszna tematyka, z drugiej strony ciekawa.
    Btw. kilka lat temu miała okazję być w teatrze na sztuce, która powstała właśnie na motywach powieści "Kolekcjonera" - świetna.

    pozdrawiam
    kasiaiksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  33. Jeszcze nie słyszałam o tej książce ale ten kociaczek za zdjęciu mnie do niej przekonuje :) Pozdrawiam cieplutko https://ksiazkialeksandry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Blair Czyta , Blogger