10/08/2017

Kolekcjoner zwłok - o książce, która stała się inspiracją dla seryjnych morderców

Kolekcjoner zwłok - o książce, która stała się inspiracją dla seryjnych morderców
Mrok ludzkiej duszy to jeden z tematów, po który twórcy najchętniej sięgają. Inspiruje zarówno artystów, pisarzy, jak i ich odbiorców. To tłumaczy nieustającą popularność thrillerów, kryminałów czy poruszających reportaży. Zło jest magnetyczne - odpycha i przyciąga jednocześnie, fascynuje, przeraża i intryguje. W literaturze możemy zetknąć się z wieloma dziełami, które oparte są o prawdziwe zbrodnie lub przybliżają postać oprawcy. Czy jednak może działać to również w drugą stronę? Czy książka może stać się inspiracją dla zabójcy? Teoretycznie wiemy, że tak, ale czy rzeczywiście udokumentowano takie przypadki? Okazuje się, że z tym już jest trudniej.



Zadałam sobie to pytanie kilka lat temu, na ostatnim roku moich pierwszych studiów. Chciałam napisać o zbrodniach, którym w tle jako pierwowzór towarzyszyła książka. Byłam zaskoczona, jak ciężko jest znaleźć choćby jeden przykład, który został udokumentowany. Po żmudnych poszukiwaniach odkryłam jednak przypadek dzieła literackiego, które przewinęło się w aktach nie jednego, ale aż trzech, zupełnie od siebie niezależnych amerykańskich seryjnych morderców.

Copyright © 2016 Blair Czyta , Blogger