2/22/2017

#37 Richard Paul Evans "Ścieżki nadziei"

Autor: Richard Paul Evans
Tytuł: Ścieżki nadziei
Wydawnictwo: Znak Literanova
Liczba stron: 304
Moja ocena: 7/10

Alan po śmierci żony kontynuuje podróż z jednego końca Ameryki na drugi. Piesza wędrówka ma przynieść ukojenie jego cierpieniu po stracie ukochanej. Idąc spotyka na swojej drodze różne osoby, które nauczyły go nowego spojrzenia na wiele spraw. Mężczyzna nagle musi przerwać swoją podróż, gdy dowiaduje się o ciężkiej chorobie ojca. Wówczas na nowo staje twarzą w twarz z widmem śmierci kolejnej bliskiej osoby, a szpital przywołuje bolesne wspomnienia i rozdziera wciąż niezaleczoną ranę.

Mimo że "Ścieżki nadziei" są piątym tomem dzienników Evansa, jest to moje pierwsze spotkanie zarówno z Alanem, jak i z samym autorem. Nie znałam wielu osób znanych stałym czytelnikom z poprzednich tomów, nie kojarzyłam również historii, których w przeszłości doświadczył główny bohater. Nie przeszkadzało to jednak w żadnym stopniu w czytaniu ostatniego tomu. Wszystko zostało wyjaśnione w taki sposób, że czytelnik nie odczuwa, że dołączył właściwie na sam koniec wędrówki Alana.
Gdy dostałam propozycję zostania ambasadorką "Ścieżek nadziei" od Wydawnictwa Znak, nie do końca wiedziałam, co mnie czeka. Przyznaję, że podjęłam trochę ryzyko - nie znając autora zdecydować się na promowanie go swoim blogiem. Opis bardzo mnie zaciekawił, ale jak wiadomo i najlepszą fabułę można zepsuć tragicznym warsztatem. Na szczęście w tym przypadku się nie pomyliłam.

"Ścieżki nadziei" to piękna powieść o poszukiwaniu sensu życia. Główny bohater próbuje poradzić sobie z nagłą stratą najukochańszej osoby - żony, z którą miał mnóstwo wspólnych planów na przyszłość. Te plany jednak zostały brutalnie przerwane. Teraz Alan musi na nowo zbudować swój świat bez ukochanej. 

- To co pan robi, aby zapomnieć?
- Nie chcę zapomnieć - odparłem.
- W takim razie co pan robi, aby przetrwać?
- Chyba każdy musi znaleźć sobie własny sposób. Ja wędruję.

Gdy mężczyzna dowiaduje się, że jego ojciec trafia do szpitala, natychmiast do niego jedzie. W szpitalu odbywają wiele rozmów - o życiu, o rodzinie. Alan na nowo poznaje ojca, tym razem jednak od zupełnie innej strony. Niezniszczalny w oczach dziecka rodzic, ten zawsze silny, nagle staje się słaby i bezbronny. W trudnych chwilach i boku mężczyzny pojawiają się przyjaciele z przeszłości. Czy wśród nich jest również nadzieja na kolejną miłość bohatera?

Korzenie drzewa rodzinnego często są bardziej poskręcane niż jego gałęzie.
Piąty tom dzienników Evansa to niezwykle trudna, ale jednocześnie piękna powieść. Mówi przede wszystkim o odnajdywaniu nadziei, szukaniu drogi, która pomoże docenić piękno życia. Jest to mierzenie się ze stratą i własnym cierpieniem, a także odkrywanie na nowo samego siebie w sytuacji, która zdaje się przekraczać nasze siły.

Czasami miałam wrażenie, że autor mógł jeszcze bardziej skupić się na emocjach, na tym, co dzieje się w głowie bohatera. Być może jednak dlatego, że jest to ostatnia część wędrówki Alana, Evans chciał pozamykać wszystkie wątki. Na pewno warto sięgnąć po tę pozycję, która skłania do refleksji i daje nadzieję na zrobienie pierwszego kroku do lepszej przyszłości, w momencie gdy wydaje nam się, że ta nie istnieje.

Człowiek musi iść. Do tego został stworzony.

Raz jeszcze dziękuję Wydawnictwu Znak za możliwość przeczytania książki.

5 komentarzy:

  1. Czytałam dwie książki Evansa, ale nie z tej serii. Po tą chciałam sięgnąć, ale nie wiedziałam, czy konieczna jest znajomość poprzednich. Dzięki Tobie już wiem. Dobra recenzja. Pozdrawiam, Marta :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz żadne depresyjne klimaty u mnie nie przejdą 😃

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam Evansa, teraz jestem zachęcona. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nic nie czytałam tego autora. Ta zapowiada sie interesująco. Lubię kiedy w książkach są poruszane trudne tematy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Evansa :) Tę książkę też czytałam, polecam z całego serca

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Blair Czyta , Blogger