12/27/2017

Rude Bardziej Lubi Parapet z Blair - odsłona świąteczna

Rude Bardziej Lubi Parapet z Blair - odsłona świąteczna

Dziś, po tej długiej przerwie, chciałabym Was zaprosić na wpis inny niż dotychczasowe. Z prywatnych rozmów narodził się pomysł, by trochę odsłonić Wam nasz świat i tak powstał nowy cykl Rude Bardziej Lubi Parapet z Blair, na który serdecznie Was zapraszam.

Na pierwszy ogień idą oczywiście Święta. Chcemy się z Wami podzielić tym, jak je spędzamy, jakie mamy o nich wyobrażenie, czy szukamy pod choinką książek i co czytamy w tym wyjątkowym czasie. Dziewczyny na pewno już znacie, a jeśli nie, to szybciutko nadrabiajcie, bo zdecydowanie warto ;) Zatem zapraszamy - Paula z Rude Recenzuje, Diana z Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi, Ola z Parapetu Literackiego i ja, Ewelina ;)



Nasza historia nie jest długa, ale myślę, że dosyć intensywna. Poznałyśmy się w tym roku na SeeBloggers i z całego wydarzenia właśnie za tę znajomość jestem najbardziej wdzięczna. Z Olą studiowałam i niestety nasze drogi po studiach się rozeszły, jednak teraz schodzą się na nowo :) Miałam obawy przed dziewczynami - ja malutka przy tych dużych blogerkach. Jak się jednak okazało są to naprawdę fantastyczne osoby a teraz łączy nas już nie tylko blogowanie, ale i prywatne spotkania, częste pogaduchy. To, co bardzo w nas cenię, to że znajdujemy wspólny mianownik mimo różnych zainteresowań. Dziewczyny są też moją inspiracją i dzięki nim chętnie sięgam po nowe gatunki literacki i książki, po które pewnie w innej sytuacji bym nie sięgnęła. Zatem teraz zrób sobie Drogi Czytelniku herbaty, usiądź wygodnie i dołącz do rozmowy z nami :)

Rude recenzuje: Na święta czytacie książki w typowo cukierkowym, świątecznym klimacie?

Bardziej lubię książki niż ludzi: Ja nie. W ogóle nie uważam, że święta zobowiązują nas do czytania książek w konkretnym klimacie. A jeśli już, to ja mam w drugą stronę - tyle jest świąt wokół, światełek, słodkości, radości i miłości, że muszę to sobie zrównoważyć raczej dziwną i mroczną lekturą ;-)

Blair Czyta: Ja mam różnie. 2 lata temu czytałam opowieści świąteczne - właśnie takie cukierkowe i chyba w tamtym momencie dokładnie tego potrzebowałam. Ale w zeszłym roku, gdy sięgnęłam po tego typu literaturę, to mocno mnie rozczarowała. W tym roku chyba po raz pierwszy nie przygotowałam sobie na ten czas niczego klimatycznego i trzymam się po prostu tego, co na mnie czeka na półce. Ale lubię czasem oddać się świątecznemu klimatowi. Poza tym myślę, że w każdym gatunku znajdzie się coś, co wpisuje się w atmosferę świąt lub zimy. Macie jakieś pomysły? Na pewno chodzi mi po głowie Lackberg “Zamieć śnieżna i woń migdałów”.

Rude recenzuje: Ja ostatnio przeczytałam jedną świąteczną książkę z pieskami w roli głównej i mam po niej niesamowite wyrzuty sumienia - bo z jednej strony była bardzo, ale to bardzo zła, a z drugiej wydawnictwo wspiera tą książką samotne psiaki z jednego z polskich schronisk. Tak się kończą świąteczne klimaty w moim wykonaniu. Wolę czytać o mordercach. A z zimowych kryminałów przychodzi mi teraz do głowy tylko “Dziewczyna w lodzie” Roberta Bryndzy.


Bardziej lubię książki niż ludzi: O, o! To ja dorzucę coś od siebie zimowego! Jak zimowy klimat, ale niekoniecznie świąteczny to najlepsze będą książki polarne i górskie! Z tego roku piękna jest “Ekspedycja” Bei Uusmy, “Dzienniki lodu” Jean McNeil, “Himalaistki” Mariusza Sepioło i dwie rewelacyjne biografie - Wandy Rutkiewicz i Piotra Pustelnika. Gwarantuję klimat lodowatego zimna! :)

Parapet Literacki: Tak sobie rozmyślam i chyba nigdy nie czytałam tzw. świątecznej książki, której akcja rozgrywa się w Święta. W tym roku natomiast mam zamiar to zmienić.. no w pewnym sensie. Od początku grudnia z ciekawością czytam wieczorami książkę autorstwa Tahara Ben Jellouna, “Śpiąca Królewna z Tysiąca i jednej nocy i inne baśnie dla dorosłych.” Bardzo podoba mi się ta koncepcja pisania opowiadań z morałem na kanwie klasycznych baśni. Jelloun akurat oparł się na baśniach Perraulta (to ten Francuz od Kota w butach, Kopciuszka albo Czerwonego Kapturka), osadził je w świecie arabskim i do tego dodał czarny humor, przemoc i seks. Czyta się to świetnie :). Nie jest on jedynym, który zabrał się za przerabiania klasycznych baśni. Poza tym mam w domu baśnie norweskie, a pocztą jadą do mnie baśnie szwedzkie. Mam zamiast sobie tak przeplatać je i podczytywać przez zimę.
Co wy na to? Tak sobie pomyślałam, że zima to wymarzony czas na odrobinę magii.
Książki zimowe, o których pisze Diana okrutnie mnie ciekawią, ale póki co na razie gromadzę tytuły, nic nie przeczytałam. Kryminałów nie czytam, ani zimowych, ani letnich, no ale to wiecie :D.

Blair Czyta: Klimatów arabskich nie czuję, ale po baśnie norweskie i szwedzkie sięgnęłabym bardzo chętnie! Właśnie spojrzałam po półkach i odkryłam, że właściwie czeka na mnie jedna książka, która chyba idealnie wpasowałaby się w najbliższe miesiące - i to polskiego autora! Patryk Fijałkowski “Śnieg widmo” - no i chyba jednak wcisnę w kolejkę, bo zapowiada się obiecująco… Paula, Królowo Kryminałów, czytałaś? :D

Rude recenzuje: Mam “Dzienniki lodu”, ale nadal nie ruszone. Ostatnio wróciłam do mafijnych książek, więc dalej wałkuję historie Masy i jego kolegów i chyba to na ten świąteczny okres najbardziej mi pasuje, chociaż baśnie brzmią zachęcająco, ale nic na stanie nie mam :) 
“Śniegu widmo” nie czytałam (w ogóle pierwsze słyszę) :D Ale tak mi się przypomniało, że mam jeszcze “Mróz” Marcina Ciszewskiego - kolejny kryminał zasilający stosy hańby...


Bardziej lubię książki niż ludzi: Ola, baśnie to świetny pomysł. A czytałaś “Dzikiego łabędzia” Cunninghama? Też baśnie, może mało świąteczne, ale w formie, którą ja najbardziej lubię - czyli przerobione na współczesność :D A do świątecznych lektur dorzuciłabym jeszcze klasykę! Zawsze obiecuję sobie, że będę jej więcej czytać i nigdy nic z tego nie wychodzi :D W tym roku z pomocą przyszło Wydawnictwo Mg i ich “Dziadek do orzechów” - i może się uda przeczytać coś jeszcze ;-)

Blair Czyta: Słyszałam o “Dzikim łabędziu” i od dawna mam na niego ochotę! A co do klasyki… to czytała któraś z Was “Opowieść wigilijną” Dickensa? Ja chyba kilka lat temu, ale sam oryginał już słabo pamiętam. To chyba najbardziej wigilijna opowieść, jaką sobie przypominam. No i oczywiście doczekała się chyba największej ilości interpretacji. Pierwszą, jaką poznałam, był komiks Kaczora Donalda w dzieciństwie, w którym Sknerus był Ebenzerem :D

Parapet Literacki: Diana, “Dzikiego łabędzia” mam na półce, jeszcze nie czytałam, ale mam zamiar zrobić to zaraz na początku roku. Mam dwa egzemplarze, więc najlepiej byłoby zrobić jakiś konkurs zimowy! :) Ta arabska książeczka z przeróbkami francuskich baśni jest taka dość ciekawa - jakby wymieszana współczesność ze światem księżniczek i królewiczów. “Opowieść wigilijną” oczywiście czytałam, ale faktycznie wieeeele lat temu. 
Ha ha!! Ewelina ja też pamiętam ten komiks z Kaczorem Donaldem! 
No dobra a tak pozaksiążkowo… Macie jakieś swoje specjalne sposoby na wejście w świąteczny nastrój?

Bardziej Lubię Książki: Ola, sprecyzuj, co to znaczy wejście w świąteczny nastrój :D Chyba musiałybyśmy określić, czym dla każdej z nas są święta. Dla mnie to głównie czas spędzony z rodziną - odcinam się wtedy od wszystkiego, o niczym nie myślę, nic mnie nie obchodzi. Ładuję baterie i cieszę się z “tu i teraz”. W oczekiwaniu na moment wyjazdu zawsze towarzyszy mi Sinatra - możemy to uznać za wchodzenie w świąteczny klimat? :D

Parapet Literacki: No więc “świateczny nastrój” to dla mnie w zasadzie to samo co dla Ciebie, Diana :). Czyli de facto czas wyciszenia, spokoju, czas dla rodziny. Problem jedynie pojawia się czasem taki, że ja próbuję być, jak to się ładnie nazywa, “tu i teraz”, a moja rodzina… pilnuje planu dnia. Ja mam do zegarka stosunek raczej luźny jak tylko wyjdę z pracy i zawodowych obowiązków, a w domu rodzinnym wszystko jest na czas i na już… No cóż, staram się zatem łapać chwile i mimo wszystko forsować swój styl odpoczywania.

Blair Czyta: Ja jestem pod tym względem niepoprawną romantyczką. W świąteczny nastrój wprawia mnie chyba klasycznie - choinka i ozdoby świąteczne, zapach cynamonu i pomarańczy, rozgrzewająca zimowa herbata i najlepiej do tego wszystkich śnieg za oknem. A jak przychodzą już Święta, to oczywiście gromadzenie się wszystkich bliskich i nagłe spowolnienie w porównaniu do codzienności, cieszenie się sobą wzajemnie i bycie razem. W tym roku chyba wyjątkowo bardzo czekam na ten czas :)


Rude recenzuje: A ja za to jestem typem nierodzinnym i nieświątecznym. Z roku na rok coraz bardziej drażni mnie to wymuszenie, brak jakiejkolwiek spontaniczności i takiej czystej, wiecie, takiej prawdziwej radości. Mam wrażenie, że wszystko jest tylko na pokaz - kto więcej, lepiej i dostojniej. Ja się od tego odcinam, korzystam z wolnego i chwili, którą mogę spędzić z rodzicami. Jeżdżenie po rodzinie, którą widzę tylko odświętnie, raz na rok, nie jest mi zupełnie do szczęścia potrzebne. 

Bardziej Lubię Książki: Ja też tego nie robię. Spędzam święta z najbliższymi i z tymi, z którymi chcę spędzić. Chyba dawno wyrosłam z robienia czegoś, bo “wypada”.

Parapet Literacki: Jeśli chodzi o jeżdżenie po rodzinie to cóż… moja rodzina jest bardzo mała i nieszczególnie mam po kim “jeździć”. Pierwszego dnia świąt odwiedzam dziadków i to w zasadzie tyle. Jakbym miala odwiedzać kuzynów i ciotki bo wypada, to prawdopodobnie bym udawała co roku grypę żołądkową :P. Jestem słaba w rozmowach pt. Co u Ciebie, z ludźmi, których się widuje raz do roku, więc takie wizyty są dla mnie nieprzyjemnością i odliczaniem czasu.
Wiecie, mi to się czasem marzą takie Święta w domu pełnym ludzi, bo znam je tylko z filmów. W dużej rodzinie, gdzie przy stole jest i wesoło i są kłótnie, coś się dzieje. U nas ostatecznie jest tak spokojnie, że aż trochę smutno. 

Rude recenzuje: To u mnie jest tak samo, ale już się chyba przyzwyczaiłam do tego spokoju. Z jednej strony takie huczne święta mogłyby być fajne, ale obawiam się, że jednak bardziej by mnie zmęczyły niż dały satysfakcję.
A jak jest u Was z prezentami? Książki pod choinką muszą się znaleźć?

Bardziej Lubię Książki: U mnie też jest spokojnie, ale umówmy się - ja i tak bardziej lubię książki ;-) A pod moją choinką zawsze książki -ale nigdy dla mnie :D Ja zawsze daję wszystkim co najmniej po jednej. Ja nie dostaję, ale trochę to rozumiem - to jakby dawać cukiernikowi czekoladki albo księgowemu kalkulator :P W sumie nawet bym nie chciała, przynajmniej nie muszę udawać, że jakaś mi się podoba, a tak naprawdę nie wiem, co z nią zrobić ;-) Ale w tym roku dostałam wyjątkowo dwie - są bardzo specjalne i już nie mogę się doczekać, żeby się nimi pochwalić.


Rude recenzuje: O to, to! U mnie jest dokładnie tak samo :D nawet się cieszę, że rodzice nie próbują kombinować mi jakiś książek!

Parapet Literacki: No po prawdzie to i ja obawiam się, że tak tłumek by mnie bardzo zmęczył, ale może chociaż Wigilia przy dużym stole :)
Co do książek pod choinką - OCZYWIŚCIE! Ja z kolei nie wyobrażam sobie, żebym książek nie dostała. Tylko, że, umówmy się, nikt mi nie kupuje w ciemno. Albo wprost mówię, co mi się marzy, tak jak w tym roku, albo rodzina zagląda na moją półkę na lubimyczytać “chcę w prezencie”. Polecam takie rozwiązanie :D. I ja również kupuję rodzicom książki pod choinkę, ale mam łatwiej, bo wiem zazwyczaj czego nie mają, a co im się spodoba. W tym roku dostałam eseje Virginii Woolf i Wszystko, czego nie pamiętam szwedzkiego pisarza Jonasa Khemiriego.

Blair Czyta: U mnie w domu Wigilia i Święta są kameralne - tylko 6 osób. Za to u mojego Męża Wigilia jest duża - w tym roku przy stole byliśmy w 15 osób. Mając porównanie uważam, że każda ma swój klimat i żadna nie jest gorsza :) Co do książek - w tym roku znalazłam trzy książki pod choinką, dokładnie takie, jakie chciałam. U Męża robimy co roku losowanie i każdy kupuje prezent jednej osobie. Losowanie odbywa się droga internetową w programie, który daje możliwość napisania WishListy, dzięki czemu co roku każdy dostaje dokładnie to, co chce lub jeśli woli ma niespodziankę. Moim zdaniem to świetne rozwiązanie, bo naprawdę nie ma nietrafionych prezentów. 

Podsumowując - każda z nas odnajduję magię Świąt na swój sposób i raczej unikamy stosowania na siłę wszelkich schematów. Wszystkie też cenimy sobie ten czas, który możemy spędzić z najbliższymi, z dala od codziennego pośpiechu.

A jak jest u Was? Macie swoje ulubione tradycje? A może w ogóle nie lubicie Świąt? I jakie lektury wybieracie w tym czasie? Podzielcie się swoimi przemyśleniami w komentarzach! :)


10/08/2017

Kolekcjoner zwłok - o książce, która stała się inspiracją dla seryjnych morderców

Kolekcjoner zwłok - o książce, która stała się inspiracją dla seryjnych morderców
Mrok ludzkiej duszy to jeden z tematów, po który twórcy najchętniej sięgają. Inspiruje zarówno artystów, pisarzy, jak i ich odbiorców. To tłumaczy nieustającą popularność thrillerów, kryminałów czy poruszających reportaży. Zło jest magnetyczne - odpycha i przyciąga jednocześnie, fascynuje, przeraża i intryguje. W literaturze możemy zetknąć się z wieloma dziełami, które oparte są o prawdziwe zbrodnie lub przybliżają postać oprawcy. Czy jednak może działać to również w drugą stronę? Czy książka może stać się inspiracją dla zabójcy? Teoretycznie wiemy, że tak, ale czy rzeczywiście udokumentowano takie przypadki? Okazuje się, że z tym już jest trudniej.



Zadałam sobie to pytanie kilka lat temu, na ostatnim roku moich pierwszych studiów. Chciałam napisać o zbrodniach, którym w tle jako pierwowzór towarzyszyła książka. Byłam zaskoczona, jak ciężko jest znaleźć choćby jeden przykład, który został udokumentowany. Po żmudnych poszukiwaniach odkryłam jednak przypadek dzieła literackiego, które przewinęło się w aktach nie jednego, ale aż trzech, zupełnie od siebie niezależnych amerykańskich seryjnych morderców.

9/17/2017

#52 Kim Holden "Gus"

#52 Kim Holden "Gus"
Autor: Kim Holden
Tytuł: Gus
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 500
Moja ocena: 7/10

"Gus" to druga część "Promyczka" (recenzja tutaj). Gus był najlepszym przyjacielem Kate, którą nazywał swoim Promyczkiem. Teraz jego życie się rozpadło. Ze szczęśliwego młodego chłopaka stał się wrakiem dążącym do samozniszczenia. Wszystko straciło dla niego sens, a jego serce rozpadło się na kawałki. Nie umie go posklejać i nawet nie próbuje. Chłopak nie potrafi się odnaleźć w nowej, tak obcej dla niego rzeczywistości, po tym, jak jego słońce zgasło.


Myślałam, że to część życia gwiazdy rocka, ale teraz mam wrażenie, że jest to sposób, aby przetrwać. Jakby potrzebował pomocy, by zmierzyć się z rzeczywistością. Początkowo go nie lubiłam. Teraz trochę mi go żal.



I mimo że Gus odwrócił się od świata, to świat tak łatwo z niego nie rezygnuje. Stawia na jego drodze kolejne wyzwania i prowokuje, by na nowo zaczął żyć. To historia o odzyskiwaniu nadziei i leczeniu ran, o rozpaczy, zatraceniu i poszukiwaniu siły. 

9/03/2017

#51 Leigh Bardugo "Królestwo Kanciarzy"

#51 Leigh Bardugo "Królestwo Kanciarzy"
Autor: Leigh Bardugo
Tytuł: Królestwo Kanciarzy
Wydawnictwo: Mag
Liczba stron: 608
Moja ocena: 9/10

"Królestwo Kanciarzy" to kontynuacja "Szóstki Wron". Kaz Bekker ma cel - odzyskać Inej i pieniądze, które miał dostać po wydawałoby się niewykonalnym skoku na Lodowy Dwór. Tę misję kontynuuje również jego ekipa. Bohaterów czekają kolejne próby lojalności, podczas gdy na ulicach miasta trwa wojna. Każdy z bohaterów ma wiele do stracenia. Każdy z nich musi podjąć własne decyzje, które czasami mogą być bardzo kosztowne...



8/31/2017

Moje miejsce w blogosferze

Moje miejsce w blogosferze
Dzisiaj świat obchodzi Międzynarodowy Dzień Blogera. Przy tej okazji zaczęłam się zastanawiać, co dało mi to ponad półtoraroczne blogowanie. Niektórzy pytają, czy na tym zarabiam, inni o to, jakie korzyści mam z pisania lub po co mi w ogóle blog. To dobre pytanie. A odpowiedź jest prosta - przede wszystkim mam z tego przyjemność.

Mój blog narodził się z miłości do książek i mojego kota. Okazało się, że to znakomite połączenie - najlepsza towarzyszka czytania, która razem ze mną przenosi się w świat literatury. Wystarczy, że otworzę książkę, a ona od razu jest obok mnie.

Nowe światy

Blogowanie odkryło przede mną nowe światy literackie. Wiele cudownych książek, po które sięgnęłam, poznałam właśnie dzięki innym blogerom, którzy pokazali je u siebie. Dziś mam już swoje zaufane profile, które obserwuję i do których zaglądam, jak mam ochotę na coś nowego z konkretnego gatunku literackiego.



Również dzięki innym blogerom otworzyłam się na różne gatunki. W tym roku króluje u mnie fantastyka, po którą nie sięgałam od lat - a teraz zakochałam się na nowo! Pewnie gdyby nie blog, nie śledziłabym tak bardzo, co dzieje się w świecie książek i nie chciałabym sama weryfikować o nich opinii. Uwielbiam ten moment zanurzenia w krajach tak odległych i tak nierealnych. Te barwne ucieczki od codzienności, obfite w przygody. I te pełne emocji spotkania z bohaterami.

Fotografia

Od zawsze uwielbiałam robić zdjęcia, ale od kiedy zaczęłam rozwijać się w tym temacie, fotografia stała się jedną z moich największych pasji. Blog jest również pewnego rodzaju mobilizacją, by fotografować częściej, nawet w domu. By tworzyć i komponować piękne dla oka obrazy, co jest podwójnym wyzwaniem w przypadku energicznej i kapryśnej modelki, jaką jest Blair.

Szukam inspiracji, próbuję nowych pomysłów, kombinuję. Bawię się obrazami, ale jednocześnie chcę tchnąć w nie to, co gra mi w sercu. W ten sposób dzielę się z Wami kawałkiem siebie, odsłaniam część swojej duszy i pokazuję chwile proste, ale dla mnie piękne. Blog jest miejscem, w którym mogę podzielić się tym obrazem z innymi osobami.

Ciemna strona

Mimo że plusy blogowania zdecydowanie przeważają, to i w tej sferze nie brakuje minusów. Dla mnie dwa największe, to presja czasu (a co za tym idzie ilości przeczytanych książek i ich recenzji na blogu) oraz presja współprac.



To niesamowite, że ludzie potrafią czytać w takim tempie i taką ilość książek. Naprawdę niektórym zazdroszczę organizacji, możliwości lub umiejętności. Ja niestety jestem tak nieregularna w czytaniu, jak i w pisaniu - w tym drugim idzie mi nawet jeszcze gorzej. Są dni, kiedy brakuje mi do tego serca, czas, którym mogłabym przeznaczyć na pisanie wykorzystuję zupełnie inaczej albo zwyczajnie nie mam weny. Niestety często wiąże się to z poczuciem winy, ale coraz częściej odpuszczam w głowie i staram się nie poddać tej presji. W przeciwnym wypadku w końcu porzuciłabym bloga a bardzo bym tego nie chciała.

Czasami tez zazdroszczę innym ogromu współprac, przedpremierowych książek, które sama dostaję od czasu do czasu. Jest to w dużym stopniu również moja wina, ponieważ nigdy nie wyszłam z żadną propozycją współpracy do wydawnictwa. Od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem, ale z drugiej strony obawiam się, że będę wówczas zmuszona do czytania książek, które niekoniecznie mnie interesują, a kolejka 'must read' na mojej półce stale się wydłuża. Przyjmuję jednak co jakiś czas pojedyncze propozycje współprac i jestem otwarta propozycje.

Ludzie, ludzie i jeszcze raz ludzie

A na koniec jeden z najważniejszych i o ogromnych plusów - ludzie. Przez blogosferę poznałam ludzi, którzy pasjonują się tym, co ja - książkami i fotografią. Większość to przesympatyczne osoby, z którymi mimo braku realnego kontaktu utrzymuję kontakt wirtualny i wierzę, że kiedyś będziemy mieli szansę poznać się w rzeczywistości.



Ale jest też kilka osób, z którymi już spotkałam się poza internetem i utrzymujemy stały kontakt. To naprawdę bardzo cenne znajomości, interesujące i przede wszystkim niezwykle miłe osoby. Takie chwile i takie znajomości utwierdzają mnie w przekonaniu, że założenie bloga było świetnym pomysłem i przede wszystkim moja małą przestrzenią w wielkim internecie, dzięki której mogę dalej się rozwijać, dzielić cząstką siebie i poznawać ludzi z pasją - takich jak Wy.


8/09/2017

#50 Kim Holden "Promyczek"

#50 Kim Holden "Promyczek"
Autor: Kim Holden
Tytuł: Promyczek
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 592
Moja ocena: 6/10

Promyczek - zwiastuje światło, jasność, kojarzy się z ciepłym porankiem i delikatnym muśnięciem słońca. Taka jest Kate Sedgwick, dlatego też jej najlepszy przyjaciel Gus właśnie tak ją nazywa. Jego Promyczkiem. Jej niezwykłej radości życia nie zaburza nawet tragedia, z jaką przyszło jej się zmierzyć. Pomimo wielu problemów, strachu i żalu, Kate nadal czerpie radość z najdrobniejszych rzeczy a najbardziej z muzyki, którą kocha i w której rozwija swój talent. Jest tylko jedna rzecz, w którą dziewczyna nie wierzy - miłość. 


Myślę, że każdy ma inne wyobrażenie księcia z bajki. Moja definicja opiera się bardziej na osobowości i charakterze - nazwijcie mnie szaloną.

8/01/2017

#49 Amie Kaufman, Jay Kristoff "Illuminae"

#49 Amie Kaufman, Jay Kristoff "Illuminae"
Autor: Amie Kaufman, Jay Kristoff
Tytuł: Illuminae
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 598
Moja ocena: 8/10

Rok 2575. W kolonii Kerenza siedemnastoletnia Kady Grant burzliwie rozstaje się ze swoim chłopakiem - Ezrą Masonem. Żadne z nich nie spodziewa się jednak, że już kilka godzin później przyjdzie im się zmierzyć ze znacznie większą tragedią. Nadchodzi niespodziewana inwazja, która rozdziela społeczność. Ocalałych ewakuują trzy statki kosmiczne: Alexander, Hypatia i Copernicus. Bliscy zostają rozdzieleni i nie wiedzą, czy jeszcze kiedyś uda im się spotkać. Zagrożenie jednak nie minęło, a kolejne statki stanowią kolejne cele. Jakby tego było mało, system sztucznej inteligencji kierujący Alexandrem zaczyna podejmować własne decyzje. Młodzi bohaterowie stają w centrum wydarzeń i zrobią wszystko, by ocalić ludzi, nawet jeśli kosztem będzie własne życie...

Zobaczyłam ciało dziesięcioletniej dziewczynki z kulą w głowie i zakrwawionym nożem w dłoni. postąpiłam tak jak każdy oficer przy zdrowych zmysłach, bez względu na rozkazy.


7/15/2017

#48 Tillie Cole "Tysiąc pocałunków"

#48 Tillie Cole "Tysiąc pocałunków"
Autor: Tillie Cole
Tytuł: Tysiąc pocałunków
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 440
Moja ocena: 6/10

Pięcioletni Rune przeprowadza się z rodzicami z Oslo do Georgii, chociaż wcale nie ma na to ochoty. Zły, że musiał opuścić swój kraj buntuje się przeciwko rodzicom. Jego nastawienie zmienia się, gdy poznaje sąsiadującą z nim rówieśniczkę Poppy. Od tego momentu zaczyna się ich przyjaźń, która trwa przez lata, aż w końcu przeradza się w miłość. Rune jest przy Poppy w najważniejszych momentach jej życia - również wtedy, gdy umiera ukochana babcia dziewczyny. Kobieta zostawia wnuczce słoik z tysiącem pustych kartek w kształcie serduszek, które dziewczyna ma wypełnić wyjątkowymi pocałunkami.


Ścisnęło mi się serce. Widywałem ją codziennie, odkąd mieliśmy po pięć lat. Całowałem ją, odkąd mieliśmy po osiem. Spałem obok niej niemal co noc, odkąd mieliśmy po dwanaście. 
I kochałem całym sercem tyle czasu, że nie byłem w stanie tego policzyć.


7/06/2017

"Blair czyta" recenzuje "Blair czyta"... czyli o fotoksiążce od Saal Digital

"Blair czyta" recenzuje "Blair czyta"... czyli o fotoksiążce od Saal Digital

Dziś na blogu niezwykła recenzja, inna niż dotychczasowe, a dotyczyć będzie... fotoksiążki "Blair czyta". Jeszcze kilka tygodni temu nawet nie marzyłam, by taką stworzyć. Wszystko zmieniło się za sprawą firmy Saal Digital Polska, dzięki której miałam szansę przetestować swoją pierwszą w życiu fotoksiążkę, na którą dostałam zniżkę.

Zaczęłam od wybrania zdjęć, co już samo w sobie nie było łatwe. Fotografią interesuję się od niedawna i cały czas się rozwijam. Udało mi się jednak wybrać więcej zdjęć niż się spodziewałam. Następnym krokiem było zaprojektowanie fotoksiążki.

6/24/2017

Czytelnicze nawyki... jakie są Wasze?

Czytelnicze nawyki... jakie są Wasze?
Ostatnio złapałam się na tym, że mam trochę czytelniczych nawyków, na które wcześniej nie zwracałam uwagi. Nie raz spotkałam się już z podobnym tematem i jakoś zawsze wydawało mi się, że sama od takowych jestem wolna. Jednak nic bardziej mylnego. Po prostu dopiero, gdy zaczęłam się na nich skupiać, okazało się, że rzeczywiście są. Pomyślałam, że to całkiem ciekawe, jak różne mamy przyzwyczajenia związane z książkami i jak bardzo potrafią stać się naturalne, skoro części z nich już nie zauważamy lub się nad nimi nawet nie zastanawiamy.


1. Zagięcie okładek

Jeszcze przed rozpoczęciem czytania nowej książki zawsze zwracam uwagę, by zagiąć wzdłuż grzbietu zarówno przednią, jak i tylną okładkę. Powiedział mi o tym lata temu kolega, że dzięki temu zabiegowi są mniejsze szanse, że książka się rozklei i wylecą z niej strony. Oczywiście, jeśli jest to pozycja z biblioteki lub pożyczona od kogoś znajomego, to już nie ma takiej potrzeby, ale każda nowość, która ląduje na mojej półce, musi przejść ten sam rytuał. Sama wówczas czuję się bezpieczniej, mam wrażenie również, że mniej jest przypadkowych zagięć na okładce. Mam fioła na punkcie dbania o książki i nawet znajomi śmieją się, że czasem strach je ode mnie pożyczać, bo wyglądają jak nowe.

6/19/2017

#47 B.A. Paris "Za zamkniętymi drzwiami"

#47 B.A. Paris "Za zamkniętymi drzwiami"
Autor: B.A. Paris
Tytuł: Za zamkniętymi drzwiami
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 304
Moja ocena: 7/10

Kiedy Grace spotyka Jacka jej życie diametralnie się zmienia. Mężczyzna jest przystojny, niezwykle charyzmatyczny i do tego jest wziętym prawnikiem. Grace nie może uwierzyć w swoje szczęście. Zauroczona nagłą odmianą losu ulega namowom ukochanego i bierze z nim ślub po krótkim czasie znajomości. Młode małżeństwo zamieszkuje w wymarzonym domu, który był prezentem ślubnym dla Grace. Kobieta nie spodziewa się jednak koszmaru, jaki ją czeka w mieszkaniu, które miało stać się ostoją w ich cudownym życiu.


W oczach znajomych Grace i Jack Angel uchodzą za idealne małżeństwo. Luksusowy dom, przystojny mąż i piękna żona, eleganckie ubrania, wycieczki na Tajlandię i zawsze idealnie przygotowane, wystawne kolacje. Życie jak z marzeń. W pierwszym odruchu znajomych dziwi trochę fakt, że taka młoda kobieta nie ma własnego telefonu komórkowego, nigdy nie widzieli jej bez Jacka w pobliżu, a jedyny mail, jakiego używa, jest zaadresowany na męża. Szybko jednak przyjmują tłumaczenia młodych małżonków o miłości tak wielkiej, że nie mają potrzeby prywatności. Jednak gdy tylko zostają na powrót sami, w ich domu rozgrywa się jeden z największych koszmarów...

6/08/2017

#46 Piotr Głuchowski, Bożena Aksamit "Zatoka świń"

#46 Piotr Głuchowski, Bożena Aksamit "Zatoka świń"
Autor: Piotr Głuchowski, Bożena Aksamit
Tytuł: Zatoka świń
Wydawnictwo: Agora SA
Liczba stron: 304
Moja ocena: 8/10

Jest marzec 2015 r. Ludzie czekający na pociąg na gdańskim peronie zauważają 14-letnią płaczącą dziewczynkę. Po chwili nadjeżdża pociąg, który jednak nie zatrzymuje się na tej stacji. W tym samym czasie długowłosa dziewczyna wstaje, zdejmuje kurtkę, którą układa na siedzisku i podchodzi do krawędzi peronu. Nikt nie reaguje, bo nikt nie podejrzewa, co za chwilę się wydarzy. Gdy pociąg jest już blisko, dziewczyna bezwładnie opada na tory...


Samobójcza śmierć Anaid wstrząsnęła nie tylko Trójmiastem, ale całą Polską. W internecie ze zdjęć uśmiecha się do nas piękna dziewczyna, przed którą było całe życie. Co takiego wydarzyło się, że postanowiła tak wcześnie je zakończyć? Okazuje się, że to dopiero wierzchołek góry lodowej, za którym kryje się nieszczęście wielu ludzi.


6/05/2017

#45 Maggie Stiefvater "Złodzieje snów"

#45 Maggie Stiefvater "Złodzieje snów"
Autor: Maggie Stiefvater
Tytuł: Złodzieje snów
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 479
Moja ocena: 4/10

"Złodzieje snów" to druga część kruczego cyklu o chłopcach z elitarnej szkoły, którzy za wszelką cenę pragną odnaleźć legendarnego Króla Kruków - Glendowera. Ronan Lynch przypadkiem odkrywa u siebie magiczną umiejętność -potrafi ukraść przedmioty ze swoich snów. Chłopak coraz częściej korzysta z tej umiejętności, przez co granica pomiędzy snem a jawą coraz bardziej się zaciera.


W międzyczasie w mieście pojawia się tajemnicza postać. Szary Mężczyzna poluje na Ronana wierząc, że ten jest w posiadaniu artefaktu, który pozwala mu kraść przedmioty ze snu. W Cabeswater i okolicach dochodzi do coraz większej ilości zaskakujących zdarzeń, którym młodzi bohaterowie muszą stawić czoła. Tylko czy ich przyjaźń to przetrwa?

5/31/2017

#44 Justyna Kopińska "Polska odwraca oczy"

#44 Justyna Kopińska "Polska odwraca oczy"
Autor: Justyna Kopińska
Tytuł: Polska odwraca oczy
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 240
Moja ocena: 9/10

"Polska odwraca oczy" to zbiór szesnastu reportaży o różnej tematyce. Łączy je jednak ważny aspekt - ułomność polskiego systemu sprawiedliwości (a raczej często jej braku). Wyłania się z nich obraz Polski burzliwej, przysłoniętej ciemnymi chmurami, wręcz mrocznej rzeczywistości. Wydarzenia w niej opisane są nie tylko szokujące, ale też trudne do zrozumienia - jak ktokolwiek mógł do tego dopuścić? Dlaczego pozwolono, by te sytuacje zdarzyły się naprawdę i by ich dalszy ciąg przybrał taki obrót?


Powiedziałem o gwałtach do nauczycielki. Mówiła, że to sprawdzi. A potem zobaczyłem, jak rozmawia z siostrą Bernadettą na zebraniu. Śmiały się, żartowały. Czułem się przyparty do muru. Tak jakbym wybierał między śmiercią a życiem w ośrodku.



5/28/2017

#43 Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka "Klątwa Przeznaczenia"

#43 Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka "Klątwa Przeznaczenia"
Autor: Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka
Tytuł: Klątwa Przeznaczenia
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 812
Moja ocena: 8/10

"Klątwa Przeznaczenia" to literacki debiut autorek. Polska fantastyka, w dodatku skierowana głównie do kobiet - brzmi ciekawie? Mnie skusiła. Akurat od jakiegoś czasu zaczęłam sięgać po ten gatunek i przyznaję, że całkiem mnie wciągnął. Miła odskocznia gdzieś pomiędzy New Adult, kryminałami i od czasu do czasu reportażami.


Główną bohaterką jest młodziutka czarodziejka Arienne, która, aby uniknąć niebezpieczeństwa, zostaje zmuszona do ucieczki z rodzinnego domu. W ten sposób trafia do siedziby Związku, w którym rządzą mężczyźni zwani Mistrzami, rola kobiet zaś ogranicza się przede wszystkim do służenia im. Dziewczyna wierzy, że tu spotka swoje Przeznaczenie, choć nie ma pojęcia, jakie ono jest. Po wielu upokorzeniach ze strony związkowców, Arienne spotyka na swojej drodze Mistrza Severo - przystojnego, ale bezwzględnego trzydziestopięcioletniego mężczyznę, którego siła przeraża niemal każdego. Czarodziejka zaczyna wątpić czy rzeczywiście wybrała dobre miejsce na schronienie...

5/25/2017

Książkowe zaginięcia: 25 maja - Międzynarodowy Dzień Dziecka Zaginionego

Książkowe zaginięcia: 25 maja - Międzynarodowy Dzień Dziecka Zaginionego
25 maja obchodzimy Międzynarodowy Dzień Dziecka Zaginionego. Tak często zapominany - wiele osób nawet nie wie, o jego istnieniu. Żyjemy w biegu, zwykle zajęci swoimi sprawami. Co jakiś czas media huczą o jakimś głośniejszym zaginięciu. Chwilę się zatrzymujemy, bo jest to zjawisko przerażające. Przez moment współczujemy, po czym znowu wpadamy w wir codziennych obowiązków i wracamy do naszej rzeczywistości. Nie wszyscy jednak mają taką szansę. Rodziny osób zaginionych pozostają w tym zawieszeniu, mierząc się z codzienną niepewnością i gonitwą często czarnych myśli. Próbują utrzymać równowagę w ich coraz głębiej zatapiającym się świecie. Wkładają cały wysiłek w poszukiwania i w codzienne funkcjonowanie. Ich rzeczywistość wygląda już zupełnie inaczej niż ta, tak dobrze znana sprzed zaginięcia.
Fundacja ITAKA - Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych

Przy okazji dzisiejszego dnia warto ponownie pochylić się nad tym problemem, na chwilę zatrzymać. To trudne, ale potrzebne, bo nigdy nie wiadomo, kto znajdzie się w takiej sytuacji i będzie potrzebował pomocy. W literaturze często pojawia się motyw zaginięcia. Oto pozycje, na które ja osobiście trafiłam, a które w jakiś sposób dotykają tego zjawiska: 

5/19/2017

Ta książka musi mieć finał na dużym ekranie! Akcja #czytajznami

Ta książka musi mieć finał na dużym ekranie! Akcja #czytajznami
Dziś zamiast recenzji czeka na Was coś zupełnie innego. Kto śledzi Blair czyta na facebooku, wie, że co jakiś czas pojawiałam się w gościnnych wpisach u innych blogerów na różne tematy. Dziś moja kolej - goszczę u siebie trzy świetne dziewczyny, które w ramach akcji #czytajznami wypowiedziały się na temat: Ta książka musi mieć finał na dużym ekranie! Czyli jaka książka Waszym zdaniem koniecznie powinna zostać zekranizowana, dlaczego (co Was w niej urzeka, za co kochacie) i zaproponujcie swój idealny casting - jakich aktorów widzielibyście w głównych rolach.




Poniższy wpis jest moim udziałem w kampanii #czytajznami organizowanej przez członków grupy Klub Książki PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ założonej przez Magdę z Save the magic moments.

Życzę Wam przyjemnej lektury! 

5/13/2017

#42 Jessica Khoury "Zakazane życzenie"

#42 Jessica Khoury "Zakazane życzenie"
Autor: Jessica Khoury
Tytuł: Zakazane życzenie
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 352
Moja ocena: 5/10

Jeszcze niedawno był wielki bum na tę książkę. Piękna okładka i historia nawiązująca do bajki "Aladyn" z mojego dzieciństwa zachęciła i mnie, by po nią sięgnąć. Tutaj jednak wszystko jest na opak. Aladyn nadal pozostaje złodziejem, jednak ludzie żyją w konflikcie z dżinami. Pewnego dnia młodzieniec trafia na lampę, w której żyje Zahra. Zgodnie z tradycją musi ona spełnić trzy życzenia swojego pana. Sprawa jednak zaczyna się komplikować, gdy mimo zakazu, między Zahrą i Aladynem rodzi się uczucie...


Czuję, że on tez się przysuwa, że zbliża twarz do mojej.
- Nie - wyrywa mi się z ust. - Nie mogę.
- Zahro...
Odsuwam się, spuszczam wzrok.
- Ty jesteś dla niej.
z tymi słowami odwracam się i znikam w pałacu.


Copyright © 2016 Blair Czyta , Blogger