11/19/2016

#34 Katarzyna Bonda "Polskie morderczynie"

Autor: Katarzyna Bonda
Tytuł: Polskie morderczynie
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 400
Moja ocena: 5/10

Na książkę Katarzyny Bondy "Polskie morderczynie" czaiłam się bardzo długi czas i podchodziłam do niej z ogromnym entuzjazmem. I być może to właśnie był mój podstawowy błąd. Znacie to uczucie, kiedy nasłuchacie się o jakiejś książce, która rozpala Waszą wyobraźnię i nastraja Was w ten szczególny sposób, a potem ją czytacie i czujecie ogromny zawód? Podobnie poczułam się w tej sytuacji, ale po kolei.

"Polskie morderczynie" to książka o kobietach, które odsiadują wysokie wyroki za zbrodnie z artykułu 148, czyli za zabójstwo. Poznajemy sylwetki czternastu kobiet, których życie nie potoczyło się zgodnie z młodzieńczymi marzeniami. Historię każdej z nich odrywamy z dwóch perspektyw - jedną jest osobista relacja bohaterki, drugą są suche fakty, często zaczerpnięte z dokumentów i akt sądowych. 
W słowie od autorki możemy przeczytać, że projekt powstania tej książki ciągnął się przez kilka lat i rzeczywiście widać ten ogrom pracy. Robiłam kiedyś praktyki w jednym z warszawskich aresztów i jestem w stanie sobie wyobrazić, jak ciężko było uzyskać wszystkie potrzebne zgody do widzeń, ile czasu Bonda poświęciła na spotkania i szczegółowe spisanie konkretnych spraw, a później jeszcze dotarcie do ich dokumentacji i dokładne zapoznanie się z nimi. Za cały ten wysiłek wielkie chapeau bas dla pisarki!

I wyrosłam na osobę zakompleksiona, strachliwą, złą na cały świat i na tego, co go stworzył. Chciałam mieć wszystko podane na tacy, a macochę wybrałam na sprawczynię moich klęsk. Przez długie lata obwiniałam ją za swoje niepowodzenia, a jednocześnie wciąż mówiłam do niej "mamo", bo przecież innej mamy nie znałam.

Tematy kryminalne są mi naprawdę bliskie - zarówno ze względów zawodowych, jak i z powodu osobistych zainteresowań. I może właśnie dlatego, mimo że doceniam pomysł i wkład Katarzyny Bondy, to  ta pozycja mnie mocno zawiodła. Spodziewałam się czegoś naprawdę mocnego, wręcz uderzającego, tym bardziej po opiewających w zachwyty opiniach, które wcześniej miałam szansę przeczytać. Niestety zamiast tego... po prostu się wynudziłam.
Katarzyna Bonda wprowadza nas w świat polskich morderczyń powoli - najpierw każda z nich mówi sama o sobie, później ta relacja konfrontowana jest z ustaleniami zawartymi w aktach sprawy. Oczywiście wiele z tych informacji się powtarza, przez co miałam wrażenie, że czytam tę samą rzecz dwa razy. Oczywiście większość z tych kobiet widzi swoją winę w sposób umniejszony, często nawet nie do końca jako swoją, co jest naturalne dla przestępców, którzy znajdują wiele wytłumaczeń dla swoich zbrodni. Jednak żadna z tych historii nie poruszyła mnie na tyle, bym potrafiła choć trochę im współczuć, zatrzymać się na chwilę i pochylić nad ich losami. Wszystkie wydały mi się zwykłym i nudnym tłumaczeniem własnego postępowania, często naciąganym, jakich na co dzień w mediach słyszymy wiele. Nie robi to już na mnie większego wrażenia. Nawet jeśli mają za sobą wiele ciężkich doświadczeń, to również ciężko znaleźć dla nich zrozumienie czy usprawiedliwienie. 

Potem przyjechało pogotowie, a ja zostałam przepchnięta do innego pokoju. Nie pamiętam, co działo się dalej. Jakieś przebłyski. Wujek płakał, nie rozumiałam, dlaczego.
Nie wiedziałam jeszcze, że śmierć jest straszna.

Nie dowiedziałam się właściwie niczego nowego, nie czułam się bliżej polskich morderczyń, nie poczułam również żalu nad ich przeżyciami. Czy ich czyny są szokujące? Tak, jak każda tego typu śmierć. Czy wzbudza moje emocje? Niestety, media przyzwyczajają nas do dużo trudniejszych informacji, jeszcze bardziej zaskakujących, takich, w które aż trudno uwierzyć. Te historie to tylko krople w morzu. Zbrodnie, które nie powinny się wydarzyć. Czyny, których ja nie jestem w stanie zrozumieć. I chociaż znam te mechanizmy, wiem, jak działają, to wiem również, że można dokonać innego wyboru.
One kochały ojca, ale jednocześnie się go bały. Nie zrobił im nigdy krzywdy, nie zdążył, bo zawsze stawałam pomiędzy mężem a nimi.

Tematyka morderstw jest bardzo trudna i z całą pewnością kontrowersyjna. Pomysł na książkę niezwykle ciekawy, do tego ilustrowany fotografiami bohaterek, co jeszcze bardziej urealnia ich opowieści, ponieważ stają się rzeczywistymi osobami. A jednak książka bardziej mnie znudziła niż zaciekawiła i z niecierpliwością zmierzałam do jej końca, wręcz zmuszałam się, by nie odłożyć jej wcześniej na półkę. Czegoś mi zabrakło. Może emocji, może bardziej osobistych przemyśleń bohaterek. Miałam wrażenie, że mimo wszystko nakładają one maski, by pokazać ludziom swoją lepszą, łagodniejszą stronę. Nadal nie czuję, bym choć trochę przybliżyła się do ich poznania. A może też już po prostu za dużo jestem w tym temacie i czuję, jakbym znowu dostała podstawową wiedzę, kolejne mydlenie oczu, a liczyłam na coś głębszego. 

Wiem, że w tych historiach pojawiały się bardzo trudne przeżycia bohaterek, które pośrednio doprowadziły do eskalacji napięcia i w rezultacie do zbrodni. Jednak informacje te zostały podane w spłycony sposób, przez co zupełnie mi umknęły. Mam poczucie, że osoby, które rzeczywiście siedzą w tej tematyce, niewiele znajdą tutaj dla siebie. Jednak jeśli ktoś rzadko sięga do tego rodzaju informacji, to z pewnością będzie dla niego bardzo wartościowa lektura.

6 komentarzy:

  1. Już od jakiegoś czasu mam zamiar sięgnąć po książkę tej autorki, jednak chyba zacznę od innej niż Polskie morderczynie. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Autorka mi nieznana, jednak coraz głośniej o niej. Ja zaczęłam od ,,Lampionów". Cóż, zaczyna się ok. Może będzie lepiej niż w przypadku tej pozycji.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. na razie mam jedną książkę pani Bondy, "maszynę do pisania":)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z jednej strony sięgnęłabym po tę pozycję, ale z drugiej mam opory bo nie chciałabym się zrazić (w przypadku gdyby mi się nie spodobała) do tej autorki zanim nie przeczytam jej kryminałów

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że tak ciekawy pomysł na książkę wyszedł nudno.. Rzeczywiście, temat ma potencjał, ale moim zdaniem jest też niezwykle trudny. Trzeba wiedzieć, jak go podejść. Pozdrawiam, www.youcancallmeann.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie "Polskie morderczynie" były trudną lekturą. Zabrakło mi właśnie ręki Pisarza, bo historie jak zauważyłaś są dość sucho spisane. Dodatkowo współczuć tym kobietom jest ciężko, nawet z perspektywy patologii w jakiej żyły, bo widziałam nie raz i nie dwa, że można z takiej patologii wyjść. Poza tym One często swoimi życiowymi porażkami usprawiedliwiają to, co zrobiły i wydaje mi się, że zwyczajnie grają.
    Chyba tylko jednej z tych kobiet współczułam... Ale była to jednocześnie osoba, która odczuwała ogromny żal, niosła ciężar swojej winy, a zbrodnię mogła popełnić w afekcie, rzeczywiście dlatego, że coś w Niej pękło. Jednak większość...

    Zdecydowanie bardziej podobał mi się "Pochłaniacz" Bondy.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Blair Czyta , Blogger