9/08/2016

#31 Asne Seierstad "Jeden z nas"

Autor: Asne Seierstad
Tytuł: Jeden z nas
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 525
Moja ocena: 10/10

Wyobraź sobie, że jesteś uwięziony na wyspie. Wyspa jest niewielka, jest na niej tylko kilka małych domków. Jesteś tam z przyjaciółmi i wieloma innymi osobami. Wyjazd, na który bardzo czekałeś. Nagle słyszysz strzały. Żart? Fajerwerki? Nie wiesz, ale czujesz niepokój. Widzisz po twarzach innych konsternacje i lęk w ich oczach. Szukasz racjonalnego wytłumaczenia. Głupi dowcip komuś przyszedł do głowy. Strzały jednak powtarzają się. Twój niepokój rośnie. Wtedy widzisz biegnące grupy krzyczących ludzi i już wiesz, że coś jest bardzo nie tak. Na twarzach przyjaciół maluje się panika. Na wyspie jest ktoś, kto strzela, a droga Twojej ucieczki jest odcięta...
Brzmi jak opis amerykańskiego horroru. Niestety tym razem, to rzeczywistość. Rzeczywistość członków młodzieżówki Partii Pracy w Oslo, którzy w 2011 roku udali się na wyspę Utoya, by tam rozwijać swoje zainteresowania polityczne i przeżyć wyczekane spotkanie z ludźmi, których idee są im bliskie. 


Długo zbierałam się do napisania tej recenzji, zupełnie nie wiedząc, jak ubrać w słowa emocje, które towarzyszyły mi podczas jej czytania. Ona dosłownie mną wstrząsnęła. Rzetelna analiza zamachów w Norwegii przełożona na język dostępny czytelnikowi. Autorka dotarła do najbardziej szczegółowych relacji z tamtych chwil - do osób z otoczenia zamachowca -  Andersa Breivika oraz do niego samego. Do rodzin ofiar oraz do osób, które przeżyły. 
Po latach Jens Breivik miał przyznać, że Anders pragnął troski i miłości, tęsknił za tym, czego nie zaznał w domu. Ojciec jednak nigdy nie potrafił dać synowi tego, czego chłopiec potrzebował. Utrzymywał wobec niego dystans i nigdy nie dał chłopcu odczuć, że jest kochany.

Na wyspie w znacznej mierze byli nastolatkowie. Młodzi ludzie cieszący się życiem. Wśród nich siostry Bano i Lara oraz trzech przyjaciół: Simon, Anders oraz Viljar. I wiele innych. Początkowo myślałam, że "Jeden z nas" jest przede wszystkim o Breiviku. Nic bardziej mylnego. Seierstad zbliża nas do ofiar i pokazuje wstrząsający obraz wydarzeń z wyspy Utoya. Krok po kroku, minuta po minucie czytelnik przeżywa koszmar razem z ofiarami. Strona po stronie rysuje się krwawy obraz przesiąknięty rozpaczą i przerażeniem. Czytając opowieść o Norwegii musiałam robić przerwy. Autorka nie kryje niczego.

W kark, tył głowy, szyję, ucho, strzały, które rozerwały im czaszki, padły z tyłu, oddane przez osobę, która ich ścigała. Tak to się odbyło. I teraz cały świat miał się dowiedzieć, jak się to odbyło naprawdę.

Pierwsze rozdziały są przedstawieniem historii rodzinnej i osobistej Breivika od najmłodszych lat. Autorka prowadzi nas przez trudnego dzieciństwo mężczyzny i zmiany, jakie zachodziły w nim, jako w osobie. Jest to też rozliczenie z systemem pomocy społecznej, który nie spełnił swojej roli w ówczesnym czasie. Dorastanie Breivika przeplatane jest rozdziałami ukazującymi nam późniejsze ofiary. Ich beztroskie lata w domu rodzinnym, marzenia, cele, przyjaźnie... Przybliżamy się do ich życia i rodzin, poznajemy ich jako ludźmi, nie tylko jako anonimowe ofiary jakiegoś zamachu, gdzieś tam w odległej Norwegii.

- Nie wiem, czy po wojsku będzie mi się chciało iść na studia, mamo.
- Na pewno ci się zachce - odparła Tone. - Ale na razie nie ma co się przejmować. Wszystko po kolei. Całe życie przed tobą.
Simon się uśmiechnął. Był spragniony wszystkiego. Przeżyć, przygód, miłości.

Poznajemy również kulisy przygotowań do zamachu, jego motywacje, oraz ofiary wybuchu bomby w Oslo. Na koniec autorka rozlicza służby z nieudolnych i zbyt długich działań, wytykając im wszystkie błędy, które zostały ujawnione w trakcie śledztwa.
Brutalność książki poraża. Czytając ją sama odczuwałam ten lęk i panikę. Myślałam o tym, co czuli ci młodzi ludzie wiedząc, że za chwilę zginą i nie zdążą nawet pożegnać się z najbliższymi. Że umrą w sposób przerażający i w pełni świadomy. Że wielu z nich nie zdąży się zakochać, nie pójdzie na studia, nie założy rodziny, nie będzie podróżować i nie przeżyje wielu pięknych przygód. Autorka nie zapomina również o tych, którzy przeżyli, ale odnieśli ciężkie obrażenia.

Czarna dziura wciąż mocno wciągała. Musieli się mocno trzymać, aby nie dać się jej pochłonąć. 
On wciąż się ześlizgiwał.
Zsuwał się. Potykał.
Od tej tęsknoty można było oszaleć.
Ale zaczęli już dostrzegać rozgwieżdżone niebo. I zorzę polarną. Całe to otaczające piękno.
To studium rozpaczy młodych ludzi, na oczach których zginęli ich przyjaciele oraz ich pogrążonych w żałobie rodzin. To stworzenie portretu psychologicznego zagubionego chłopca, który tak bardzo chciał być ważny, że stał się masowym mordercą. To rozliczenie z całym systemem norweskim, który mógł zmienić bieg wydarzeń, ale przez liczne błędy tego nie zrobił. W końcu to hołd dla tych, którzy ponieśli najwyższą cenę.

Jedenaście leżących na ścieżce ciał spowił odór krwi, wymiocin i moczu. Dwie minuty wcześniej pachniało deszczem, ziemią i strachem.

13 komentarzy:

  1. Zapisałam się na book tour, ale z inną książką o tej masakrze. Jeśli temat mnie zainteresuje, to będę miała na oku tę, o której piszesz. Szczerze mówiąc, nie słyszałam o niej. Ale lektura musiała być przerażająca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z jaką książką? "Masakra na wyspie Utoya"?

      Usuń
    2. Och, to niestety zupełnie co innego. Tzn. niby o tym samym, ale książka dużo słabsza, nie skupiająca się na tym wszystkim, co 'Jeden z nas". Ja jeszcze przez nią nie przebrnęłam, bo tak słaba jest przy powyższej, że odłożyłam na później. Gorąco zachęcam mimo wszystko do sięgnięcia po "Jednego z was"!

      Usuń
  2. Oj, nawet nie wiedziałam, że wydano o tym książkę... Sama nie wiem, czy chciałabym ją przeczytać. Ale będę ją miała na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytając wstęp od razu wiedziałam o co chodzi. Straszna historia, nie wiedziałam, że doczekała się książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko! Jak dawno mnie u Ciebie nie było!
    Żeby naprawić błąd już sobie kliknęłam obserwatorów, żeby już niggdy Cię nie zgubić :D
    Co do książki- cóż, niekoniecznie dla mnie, za to "Wszystkie jasne miejsca", które wcześniej recenzowałaś - mam na liście książek do kupienia :D
    Kasi recenzje

    OdpowiedzUsuń
  5. Litera faktu to nie koniecznie coś dla mnie. Zwykle unikam takich pozycji, wolę fikcję literacką. Kolejną rzeczą, jaka z lekka zniechęca mnie do przeczytania tego, to nieprzyjemne wspomnienia i urazy z literaturą skandynawską. Nie idzie mi czytanie ich książek. Styl pisania Norwegów, Szwedów... zawsze ledwo jestem w stanie to czytać, a próbowałam naprawdę wiele razy.
    Jednak zachęciłaś mnie, zaciekawiłaś. Myślę, że mimo moich nieprzyjemnych przeżyć z literaturą skandynawską i obawą przez zanudzeniem się faktami, będę chciała to przeczytać. Gdy tylko nadarzy się okazja, z chęcią po to sięgnę. Z samej ciekawości. :)
    Pozdrawiam,
    http://recenzje-koneko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie zwróciłam uwagi, że WAB wydaje takie wartościowe pozycje. Tym razem tematyka nie mieści się w moich upodobaniach, ale myślę, że warto wspomnieć o tej pozycji choćby mojemu tacie. Będę o niej pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Powiem Ci, że mnie zachęciłaś. Chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Haha, zdjęcia z kotem mnie rozwaliły :-) Świetna recenzja :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Smutna sprawa, bardzo przeżywałam te wydarzenia z Utoyi.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Blair Czyta , Blogger