3/29/2016

#17 Artur Urbanowicz "Gałęziste"

Autor: Artur Urbanowicz
Tytuł: Gałęziste
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron:  462
Moja ocena: 6/10

Artur Urbanowicz zadebiutował na polskim rynku literackim thrillerem paranormalnym „Gałęziste”, którego akcja rozgrywa się na zielonych terenach Suwalszczyzny. Książkę miałam szansę przeczytać dzięki Zbrodni w Bibliotece, od której otrzymałam tę pozycję w zamian za recenzję. Ponieważ od kilku lat co jakiś czas mam szansę bywać w tamtych okolicach, z wielką ciekawością sięgnęłam po tę pozycję.
Głównymi bohaterami są młodzi ludzie. Studentka psychologii – Karolina oraz student matematyki – Tomek. Są ze sobą od kilku lat, jednak od pewnego czasu w ich związku zaczęło się psuć. Właśnie dlatego Karolina wymyśliła wspólny wyjazd, który ma im pomóc na nowo odnaleźć świeżość i to, co ich łączyło. Chłopak oczywiście nie jest zachwycony pomysłem, ale ostatecznie godzi się na niego dla świętego spokoju. Wybór miejsca pada na Suwałki. W wyniku nieporozumienia ostatecznie trafiają do Białodębów – małej wioski w pobliżu jednego z suwalskich lasów. Tam poznają swoich gospodarzy – niezwykle piękną i młodą Natalię oraz jej babcię, która od początku nie kryje swojej niechęci wobec gości. Niemalże od pierwszego dnia mają wrażenie, że w tym miejscu dzieje się coś dziwnego. Powoli rzeczywistość zaczyna się mieszać ze złudzeniami i już nie wiadomo, co jest prawdziwe…

Najpierw ten las przy Botkunach, teraz to... Za bardzo dajesz sobą manipulować swojej wyobraźni. Jesteś jej zakładniczką. Patrzysz na coś, a twój umysł dopowiada resztę. To nie jest prawdziwe... Siła sugestii... Siła sugestii to jest potęga. Kto, jak nie ty, powinien o tym znakomicie wiedzieć?
Nastrój grozy dodatkowo podsyca fakt pojawienia się mrocznych mieszkańców wioski, którzy zdają się posiadać magiczne moce. Ale czy rzeczywiście? Co jest wytworem przerażonego umysłu, a co prawdą? Czy lasy i jeziora mogą żyć własnym życiem? Jak odkryć, co jest prawdą a co złudzeniem? Tego właśnie starają się dowiedzieć bohaterowie, którzy mierzą się nie tylko z własnymi lękami, ale również z tym, co kryje suwalska przyroda oraz jej mieszkańcy.

Coś w niej pękło. Nie miała już siły dłużej z tym wszystkim walczyć. Nie wytrzymała i po raz pierwszy od kilku lat naprawdę się rozpłakała.
- Błagam cię, wysiądź. Tak strasznie się boję...
Trzeba przyznać, że fabuła jest oryginalna i naprawdę dobrze skonstruowana. Wydarzenia są na tyle intensywne i płynne, że momentami sama czułam się zagubiona i już nie wiedziałam, co właściwie przeczytałam. Wielokrotnie złapałam się na tym, że moje serce zaczynało bić szybciej i czułam napięcie w mięśniach. Strach mieszał się z zaciekawieniem, a na dodatek to wszystko poprzeplatane było z opisami pięknej suwalskiej przyrody, zielonych i zagadkowych lasów oraz jezior, kryjących niejedną tajemnicę.

Na pochwałę zasługuje również okładka. Prosta i intrygująca, już od samego początku wzbudzająca uczucie niepokoju. Ilustracja drzew pozbawionych liści, w których konarach czai się niewyjaśnione zło. Tytuł, który wyglądem budzi skojarzenie z gałęziami sprawia, że napięcie pojawia się jeszcze przed zajrzeniem do książki.  
Minusem książki Urbanowicza jest niewątpliwie język. Często infantylny, momentami wręcz drażniący i zniechęcający do dalszego czytania. Za wadę uważam również Przedmowę, w której Urbanowicz tłumaczy się z przedstawionych w książce poglądów religijnych oraz zastosowanych w tekście zabiegów literackich. Odbieram to jako brak wiary we własne możliwości, ale trochę i w inteligencję czytelnika. Zrzucam to jednak na fakt, iż jest to debiut autora. Wyznaję zasadę, że najważniejszy jest dobry pomysł i intrygująca fabuła, bo warsztat często można po prostu wyćwiczyć.

Rozejrzała się wokół, nie mogąc w to uwierzyć. Nie mogąc uwierzyć w to, co odbierały jej zmysły... Od wzroku, przez rejestrujący leśną ciszę słuch, aż po dotyk dłoni, którymi przesuwała po zarośniętym trawą podłożu. Podłożu, które jeszcze przed sekundą było w tym miejscu częścią żwirowej drogi.
- Tomek... Co się tu, do cholery, dzieje...?
Mimo niewielkich zastrzeżeń gorąco polecam „Gałęziste”. Naprawdę dobra, mroczna i trochę przerażająca pozycja, w dodatku osadzona na polskich terenach. Do tego zakończenie jest po prostu mistrzowskie i zaskakujące. Wynagradza wszystkie drobne niedociągnięcia. Przekonajcie się sami!




4 komentarze:

  1. Znałam tę książkę tylko z tytułu i okładki, nawet nie miałam pojęcia, że jest polska. Fabuła brzmi intrygująco, ale nie cierpię słabego warsztatu i chyba to przesłoniłoby mi wszystko inne. :/ Powiem tak: jakbym miała możliwość przypadkiem, to bym przeczytała, ale z drugiej strony nie czuję jakiegoś wielkiego musu i potrzeby, aby zapoznawać się z tą książką. Mimo że baaaardzo podoba mi się okładka. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początkowo było mi bardzo trudno, później już przywykłam i pozwoliłam sobie na wciągnięcie w fabułę, a ta jest ciekawa. No i w majówkę jadę nad Gałęziste. Trochę się boję, czy mnie ten las nie pochłonie :P

      Usuń
  2. Nie słyszałam jeszcze o tej książce, a wydaje się ciekawa. Okładka mnie intryguje jak zobaczę to na pewno się zastanowię nad jej zakupem :)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie daj znać o swoich wrażeniach po przeczytaniu. Ciekawa jestem opinii :)

      Usuń

Copyright © 2016 Blair Czyta , Blogger