2/21/2016

#13 Remigiusz Mróz "Zaginięcie"

Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Zaginięcie
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron:  512
Moja ocena: 8/10

Świeżo po lekturze muszę przyznać, że drugi tom przygód Chyłki i Zordona nie zawiódł moich oczekiwań. Już sama tematyka jest bliska moim zainteresowaniom, ponieważ z kwestią zaginięć stykam się na co dzień w pracy zawodowej. Wiem zatem, jak trudne są to przeżycia i jak zaginięcia stanowią istotny problem w codziennej rzeczywistości. Ktoś bliski nagle znika bez śladu. Pozostałe osoby często nie mają pojęcia, co się z nimi dzieje. Wtedy umysł tworzy różne, czasem naprawdę okrutne scenariusze.


Remigiusz Mróz wrzuca nas w namiastkę tego świata. I już od samego początku mój niepokój budzi nie tylko zniknięcie małego dziecka, które ciężko wytłumaczyć, ale również dziwne zachowanie osób, których bezpośrednio ta sytuacja dotyka.
Mamy zatem matkę - Angelikę, która jest jednocześnie dawną koleżanką Chyłki (do której ta nie pała gorliwą sympatią). Jej bogatego męża Awita oraz kilka innych postaci, które zyskują na znaczeniu wraz z rozwojem wydarzeń. No i przede wszystkim trzyletnią Nikolę, która zniknęła bez śladu. Chyłka i Zordon po raz kolejny stają przed rozwikłaniem zagadki.

Nie mówiłam ci jeszcze, że prowadzenie sprawy z liczeniem na apelację, to jak mordowanie kogoś z nadzieją, że sam umrze?

Moralność nie zawsze idzie w parze z prawem, a prawo ze sprawiedliwością. I choć jest to z jednej strony przerażające, to z drugiej nie ma nic bardziej prawdziwego. Dochodzenie do prawdy czasami jest jak spacer w nowym miejscu. Niby wiemy, gdzie się znajdujemy, widzieliśmy mapy i zdjęcia w Internecie, ale w rzeczywistości okazuje się, że niewielkie zmiany sprawiają, że możemy zupełnie się zgubić. Czasem nawet niewielkie zmiany w otoczeniu powodują, że wszystko zdaje się wyglądać inaczej. Podobnie jak w procesie docierania do faktów – zupełnie przypadkowe wydarzenia mogą rzucić nowe światło na sprawę i spowodować, że albo będziemy wiedzieć, gdzie jesteśmy, albo totalnie zabłądzimy.

- Jeśli zobaczę was choćby w pobliżu budynku policji…
- To narobisz w gacie – dokończyła. – A teraz skończ pieprzyć, bo jestem zmęczona, poirytowana i głodna.

Remigiusz Mróz w swoich kryminałach ukazuje zasady rządzące światem prawników, adwokatów i sędziów. Dzięki temu jednocześnie przybliża laikowi w dostępny sposób reguły w nim panujące. Ukazuje, co dzieje się na Sali sądowej za zamkniętymi drzwiami i na czym konkretnie polega rola poszczególnych podmiotów. Dla mnie jest to niezwykle ciekawe, bo poza przyjemnością z czytania kryminału, mam również przyjemność poszerzania wiedzy o panujących realiach. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że pewne informacje są lekko naginane na potrzeby fabuły (o czym autor wspomina w Posłowiu), jednakże bezwzględny, często określany nawet jako bezduszny świat procesów sądowych zdaje się być dla mnie już bardziej przystępny, w porównaniu do stanu mojej wiedzy zanim sięgnęłam po pozycje tego autora.

Żaden prokurator celowo nie strzela sobie w stopę, mimo że niektórzy wyglądają na takich, co lubią się kaleczyć.

No i najważniejsze – są emocje. Kryminał, który nie wywołuje gorączki emocjonalnej, jest jak niebo nocą bez gwiazd. Niby może być interesujące i ładne, ale zawsze nieodparte wrażenie, że jednak czegoś brakuje. Na szczęście u Mroza nie mam z tym problemu. Emocje są zawsze, na różnym poziomie, ale są. Czasem nieco bardziej wyciszone, czasem tak silne, że nie można odłożyć książki nie doczytując chociaż jeszcze jednego zdania. Z niecierpliwością czekam na trzeci tom!




3 komentarze:

  1. Ciekawa recenzja:) Myślisz że mogę przeczytać tą część nie czytając wcześniejszej?
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  2. I znów się zgadzamy :)
    Poza tym wygląda na to, że doskonale wiesz, jak powinno się pisać recenzje. Żadnych spojlerów, wielka porcja wrażeń właśnych - brawo!

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie ostatnio skończyłam ją czytać - moja ocena podoba;)
    Jaki świetny kot!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Blair Czyta , Blogger