1/14/2016

#7 Marta Szreder "Lolo"

Autor: Marta Szreder
Tytuł: Lolo
Wydawnictwo: Znak Literanova
Liczba stron: 224
Moja ocena: 3/10

Karol Kot – to nazwisko zmroziło mieszkańców Krakowa na przełomie lat 60. i 70. W spokojnym mieście nagle pojawia się siewca strachu. Uderza w tych najsłabszych – atakuje staruszki i dzieci. Na ulicach zaczyna panować przerażenie – już nikt nie czuje się bezpiecznie. Co spowodowało, że młody chłopak, uczeń o niewinnej urodzie, z dnia na dzień sięgnął po bagnet i z zimną krwią wbił go w plecy starszej w kobiecie? W dodatku dopuścił się zbrodni na świętej ziemi. W miejscu, w którym dotychczas każdy czuł się bezpiecznie – w kościele. Dlaczego bez zastanowienia zamordował jedenastoletniego chłopca, który korzystając z zimy, zjeżdżał akurat na sankach? I co spowodował, że pragnął pozbawić życia jedenastoletnią dziewczynkę?

Ofiary Kota „zawiniły” tylko jednym. Znalazły się w złym miejscu o złym czasie – na drodze chłopaka, który dawno przekroczył granicę zła. Wielu próbowało zrozumieć postępowanie młodzieńca. Nikt nie był w stanie pojąć, co siedziało w głowie Karola. Mimo to nikt nie chce wierzyć, że mógł być po prostu zły, każdy próbuje znaleźć wyjaśnienie okrutnych czynów – no bo przecież to niemożliwe, by zrobił to bez powodu. Coś się musiało wydarzyć.

Karol wziął broń do rąk i wtedy wszystko ucichło. Ostatnia niespokojna myśl uleciała z jego głowy.


Również autorka „Lola” próbuje odtworzyć jego młodość i znaleźć bezwzględności. Opis z tyłu okładki obiecuje, że Marta Szreder postara się odgadnąć motywacje zabójcy i stworzyć jego portret psychologiczny.

A ja jej uwierzyłam. I to był błąd.

Miałam przez to ogromne oczekiwania od tej książki. Wyobraziłam sobie, że autorka rzeczywiście zgłębi temat, postara się odtworzyć przebieg wydarzeń, dzieciństwo Kota. Sięgnie jeszcze głębiej niż to, co już wiadomo i o czym można przeczytać nawet na pierwszej lepszej stornie internetowej. Z przykrością stwierdzam, że bardzo się pomyliłam.

Nagle odrzuciła rękę Karola ze strachem, jakby dotknęła węża lub innego obrzydliwego stworzenia, i uniosła gwałtownie głowę, patrząc mu prosto w twarz. Jej szare, ogromne oczy zalśniły, jak gdyby za chwilę miała się zalać łzami.


Samo stwierdzenie, że autorka postara się „odgadnąć” motywacje zabójcy jest już moim zdaniem mocno nietrafione. Zgadywać może każdy, nie trzeba do tego wydania książki. Co więcej, nawet gdybym bardzo chciała i mocno się wysiliła, to nie znalazłabym nawet próby odpowiedzi na to pytanie w twórczości Szreder. Nie znalazłam w niej właściwie nic.

Przeczytałam mało angażującą historię młodego chłopaka z niezbyt bogatej rodziny, który przeżywa pierwsze rozczarowanie miłosne i odrzucenie koleżeńskie. No ale umówmy się – to jeszcze nie sprawia, że wychodzimy na ulicę i walimy kogoś w głowę tasakiem. Inaczej kiepsko wyglądałby nasz świat. A zatem co? Choroba psychiczna? Wielokrotność rozczarowań w krótkim czasie? Pragnienie władzy i kontroli nad innymi? Tego niestety z książki „Lolo” się nie dowiemy.

Karol całym sobą chłonął otaczający go świat z nieznaną dotąd jasnością zmysłów. Jeszcze długo spacerował ulicami miasta, które nie zmieniło się nic a nic, zupełnie obojętne na to, co wydarzyło się raptem kilka godzin temu.


Jak dla mnie opis na okładce jest mocno mylący. Dużo obiecuje – bo któż nie jest ciekawy, co siedzi w głowie mordercy i co popycha go do zbrodni. Jeśli ktoś jednak liczy na to, że znajdzie jakiekolwiek odpowiedzi na pytania dotyczące postępowania sprawcy, to niech od razu zrezygnuje z jej czytania, bo będzie to strata czasu.


Psychoza zapoczątkowana przez Karola Kota umarła razem z nim, ale cień strachu, jaki wówczas został rzucony na Kraków, pozostał do dziś. Książka, mimo że nie daje jasnych odpowiedzi, to pozostawia przestrzeń na zadanie własnych pytań oraz inspiruje do szukania własnych odpowiedzi. 

4 komentarze:

  1. Bo po prostu odpowiedzi na pytanie "skąd bierze się zło" nie ma. I o tym właśnie jest ta książka. W naturze człowieka jest zakorzeniona potrzeba zracjonalizowania sobie zła, bo to je oswaja i człowiek czuje się bezpieczniej. Jednak nie da się znaleźć łatwej odpowiedzi - w rodzaju, że zło miało swoje źródło np. w traumie z dzieciństwa lub chorej relacji z matką, w zawodzie miłosnym czy też w guzie mózgu. Wiem, że to przerażający wniosek, ale niestety prawdziwy :) I właśnie o tym pani Szreder opowiada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że nie ma uniwersalnej odpowiedzi na pytanie "skąd się bierze zło". Jednakże uważam, że zawsze jest jakiś powód, tylko czasami nie jesteśmy w stanie do niego dotrzeć. Nie wierzę, że ludzie rodzą się "źli" lub "dobrzy". Po prostu kształtuje nas wiele czynników, a do tego jesteśmy indywidualnymi jednostkami i czasem niestety pewna konfiguracja czynników wewnętrznych i zewnętrznych to zło wywołuje.

      Jednak przy okazji tej książki nawet nie o to mi chodzi, że nie mamy jednoznacznej odpowiedzi. Dla mnie nie ma tu nawet jej próby. Nie ma nawet próby szukania motywacji albo przekazu, że nie ma na to odpowiedzi. Nie podoba mi się to, że autorka nie przekazała nic poza kilkoma faktami z życia Kota wzbogaconymi o sfabularyzowaną własność. Rozumiem, co masz na myśli, ale ja nawet tego nie odczułam, więc moim zdaniem zabieg ten się nie udał.

      Ale bardzo dziękuję Ci za to zdanie. Cieszy mnie każda opinia, bo czasem można spojrzeć na rzeczy z innego punktu widzenia :)

      Usuń
  2. Mówisz, że jednak książka trochę rozczarowuje - ale wciąż pozostaje film, na który osobiście chętnie się wybiorę:)

    Uwielbiam to, że Twój kot jest taki spokojny i często śpi na tych zdjęciach, mój futrzak niemal zawsze jest poruszony, bo się kręci jak dziki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja niestety film widziałam wcześniej, bo na festiwalu w Kazimierzu. Bardzo na niego czekałam, a rozczarował mnie jeszcze bardziej niż książka. Po pierwsze - fatalne nagłośnienie, jak niestety w większości polskich filmów. To jednak mam wrażenie było wyjątkowo tragiczne, bo gdyby nie angielskie napisy, nie wiedziałabym o czym są dialogi. Być może to kwestia nagłośnienia organizatorów, ale mam wątpliwości, ponieważ każdy inny film był okej.

      Co do samego filmu. Podobnie jak książka - nic nie przekazuje, nie intryguje, nie wciąga. Dla mnie jest zupełnie pozbawiony wszystkiego. Jedyne, za co mogę go pochwalić, to piękne zdjęcia.

      Co do kici - oj uwierz, moja też jest szalona. Po prostu wykorzystuję momenty, kiedy się przy mnie kładzie odpocząć :) A Twój maluch ile ma lat?

      Usuń

Copyright © 2016 Blair Czyta , Blogger