1/04/2016

#3 John Boyne "Spóźnione wyznania"

Autor: John Boyne
Tytuł: Spóźnione wyznania
Wydawnictwo: Literanova
Liczba stron: 320
Moja ocena: 9/10


Oddycham, ale na tym wszystko się kończy. Istnieje ogromna różnica między oddychaniem a życiem.

Mówi się, żeby nie oceniać książki po okładce. A ja przyznaję, że mi się to zdarza. Czasem wchodzę do sklepu lub do księgarni bez konkretnego celu, żeby się po prostu porozglądać. I właśnie wtedy ją zauważam. Jakby do mnie wołała. Czasem krzyczy tak nachalnie, że chwytam ją bez zastanowienia i dopiero w domu łapie mnie refleksja, że przecież mogłam za tę cenę kupić coś, co od dawna czeka w kolejce lub znajduje się na liście „chcę”. A jednak coś sprawia, że zanim zdrowy rozsądek przemówi,  już jestem w połowie drogi do domu z nową, zupełnie mi nieznaną książką w torebce.

Tak też było w przypadku „Spóźnionych wyznań” Johna Boyne’a. Autor znany jest przede wszystkim z „Chłopca w pasiastej piżamie”. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tym tytule, ale okładka mnie zachwyciła, a opis zaciekawił. Jak się okazuje, intuicja mnie nie zawiodła.



Powieść Boyne’a jest niesamowita. Można uznać, że jest to studium psychologiczne młodej osoby, która wielokrotnie zostaje zraniona przez najbliższe jej otoczenie.  

(...) w ułamku sekundy pada sześć strzałów, z mojego karabinu równie szybko jak z pięciu pozostałych, i mój przyjaciel leży na ziemi bez ruchu, jego walka się skończyła.
Moja dopiero się rozpoczęła.


Ile bólu jest w stanie znieść jedna osoba? I do czego może doprowadzić odrzucona miłość?  To tylko kilka pytań, które pojawiły się w mojej głowie podczas przekręcania kolejnych kartek. Trudna miłość w trudnych czasach. Dwudziestojednoletniego Tristana Sadlera poznajemy w chwili, gdy w 1919 roku, tuż po wojnie, wyrusza pociągiem, by odnaleźć siostrę przyjaciela – Willa Bancrofta i przekazać jej listy wysyłane do brata w czasie wojny. Podczas spotkania Sadler mierzy się jednak z wyjawieniem sekretu, który od dawna nad nim ciąży. Historia Tristana jest przykładem tego, do jakiej tragedii może człowieka doprowadzić odrzucenie przez wszystkich, których naprawdę się kochało. Przez tych, którzy mieli być ostoją, bezpieczną przystanią, a okazali się ludźmi, którzy wbili ostrze w samo serce, nie pozostawiając miejsca na nadzieję.

Dwa razy kochałem - pomyślałem, zamykając oczy i kładąc głowę na cienkiej poduszce wznoszącej się na cztery, pięć centymetrów nad materacem. Dwa razy kochałem i dwa razy miłość mnie zniszczyła.



Podczas czytania tej powieści wielokrotnie mierzyłam się z myślą, że sama chyba nie dałabym rady, gdyby to właśnie mnie spotkało. Łapałam się na myśli, że wolałabym nic nie czuć, niż mierzyć się z tak potwornym bólem i z tak ogromną samotnością. Dotychczas myślałam, że wojna, to najgorsze, co spotkało ludzi, którzy ją przeżyli. Boyne ukazał mi jednak zupełnie inną perspektywę bohatera wojennego, dla którego bezwzględnie niszczące okazało się odrzucenie.

Ku mojemu zaskoczeniu objął mnie ramieniem i myślałem, że chce mnie uściskać, on jednak odwrócił mnie i wolno pokierował w stronę drzwi.
- Prawdę mówiąc Tristan - stwierdził, wyprowadzając mnie z powrotem na ulicę - nie byłeś już wtedy jej bratem, tak samo jak nie jesteś już moim synem. To nie jest twoja rodzina. Nie masz tu czego szukać. Lepiej byłoby dla nas wszystkich, gdyby Niemcy zastrzelili cię na miejscu.



Chciałabym napisać dużo więcej o burzy emocji, która pojawiła się we mnie po przeczytaniu tej pozycji. Jednak wymagałoby to przywołania konkretnych przeżyć Tristana, a te zasługują na kontekst całej powieści, w której stanowczo warto się zatopić.     

I mimo że na usta ciśnie się wiele słów, to prawda jest taka, że i tak żadne z nich nie oddałoby tego, co czuję. A już na pewno nie oddałoby tego, co czuł Tristan przez całe swoje życie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Blair Czyta , Blogger