4/20/2018

#57 Sarah J. Maas "Dwór Mgieł i Furii"

#57 Sarah J. Maas "Dwór Mgieł i Furii"
Autor: Sarah J. Maas
Tytuł: Dwór Mgieł i Furii
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 768
Moja ocena: 9/10

Mam taki nawyk, ze jak zacznę serię, to staram się ją skończyć. Jeśli śledzicie moje wpisy, to wiecie, że nie zapałałam miłością od pierwszego wejrzenia do twórczości Maas. Jako pierwszą jej książkę przeczytałam "Dwór Cierni i Róż" i czułam się szczerze rozczarowana. Okej, przyznaję, że miałam wysoko postawioną poprzeczkę po tych wszystkich "ochach" i "achach", dlatego do drugiego tomu podeszłam bez entuzjazmu. 



Fabuła

Oczywiście postaram się Wam nie zdradzić kluczowych wydarzeń, ale skoro to kontynuacja, to odrobinę ogólnych spoilerów może się trafić w poniższym opisie. Przede wszystkim poznajemy dalsze losy Feyry, która zderza się z brutalną rzeczywistością. W jej związku z ukochanym Tamlinem zaczyna zgrzytać, gdy Książę Dworu Wiosny nie jest w stanie zapanować nad swoją zazdrością. Dla dziewczyny staje się to nie do wytrzymania, przez co coraz bardziej oddala się od ukochanego. Na horyzoncie pojawiają się jednak problemy - nad Prythianem i światem ludzi wisi wojna, ciemność zbliża się nieuchronnie, a do tego sprawy nie ułatwia coraz częstsze pojawianie się niezwykle irytującego Rhysanda, który upomina się o spłatę długu. Feyra traci orientację, kto tak naprawdę jest jej wrogiem, a kto przyjacielem, jednak szybko będzie musiała dokonać wyboru.

Kiedy spędzasz tak wiele czasu uwięziony w ciemności, Lucienie, odkrywasz, że ciemność zaczyna patrzeć na ciebie.



Bohaterowie

W pierwszej części para głównych bohaterów była mało wyrazista. W tej części na szczęście uległo to w jakimś stopniu zmianie. Oczywiście szału nie ma, ale jest dużo lepiej.

Wtedy zdałam sobie sprawę, że cały czas spadam bez nadziei na zakończenie lotu. Że trwa to już od dłuższego czasu.

Najbardziej zaskoczyła mnie drastyczna zmiana w zachowaniu Tamlina. W pierwszym tomie był niemalże postacią idealną i bez skazy. To czyniło go poniekąd nudnym bohaterem, typowym "księciem" z bajki. Tym razem jednak poznajemy mroczną stronę doskonałego Księcia - tę zazdrosną, kontrolującą, wręcz przemocową. Trudno było mi się do tego przyzwyczaić. Tamlin był, jaki był, ale tak drastyczna różnica w jego zachowaniu gryzła mi się z tym, co było wcześniej. Tak jakby autorka nagle zmieniła zamysł, co do całości postaci. Rozumiem ten zabieg, w końcu musiało się coś dziać. Jednak zabrakło mi spójności w jego portrecie psychologicznym. Metamorfoza była zbyt drastyczna, dobry i rozsądny Tamlin nagle okazał się złym i ogłupionym przez miłość facetem,co całkowicie koliduje z jego wcześniejszym zarysem.



Feyra z kolei zyskała odrobinę na wyrazistości. Tutaj już przemiana była bardziej stopniowa i zrozumiała. Czytelnik lepiej mógł zrozumieć, z czego wynikały podjęte przez bohaterkę decyzje. Oczywiście daleko jej do idealnej postaci, ale zdecydowanie służy jej metamorfoza z rozkapryszonej dziewczynki w nieco rozsądniejszą wojowniczkę. Przyznaję, że nawet polubiłam tę bohaterkę.

Oczywiście wisienką na torcie, absolutnie dominującą w tej części cyklu, staje się mroczny Rhysand, którego w końcu poznajemy bliżej. Postać najbardziej nieoczywista, początkowo budząca skrajne emocje, która stopniowo przeobraża się w zazwyczaj ulubionego bohatera rzeszy fanek. Nie ma co ukrywać - ja również wsiąkłam. 

A kiedy Amarantha mnie zabiła, kiedy połamała mi kości i zagotowała mi krew w żyłach, on tylko padł na kolana i ją błagał. Nie próbował jej zabić, nie pełzł do mnie. Owszem, walczył o mnie - ale ja o niego walczyłam bardziej.

Oczywiście pojawiają się i inni ważni bohaterowie, jak np. Lucien, siostry Feyry, Mor, Cassian czy Azriel, którzy dla mnie byli miłą niespodzianką i cieszę się, że te postaci zostały rozwinięte, chociaż żałuję, że nie zostały pociągnięte ich dalsze losy, a zakończenie w pewnym sensie pozostaje otwarte. 

Akcja

Na plus dla "Dworu Mgieł i Furii" jest również ciągła i nieustająca akcja. W pierwszej części miałam poczucie, że czytam głównie o słodkiej, doprowadzjaącej wręcz do mdłości miłości, rodzącym się uczuciu, pięknej krainie i jakimś tam zagrożeniu pojawiającym się w tle. Taki romans New Adult w świecie fantasy. Tutaj nareszcie akcja się rozwija. Oczywiście nadal dominuje wątek miłosny, który jednak sam w sobie również nabiera kolorytu, ale poza tym wszystko zyskuje tempa, autorka wprowadza więcej mrocznych wątków, złych postaci i niebezpiecznych wydarzeń. Ta część, mimo że trochę nadal zbyt długa, kupiła mnie całkowicie i zatarła złe wrażenie, które pozostało po pierwszym tomie. 



Podsumowanie

Chyba nigdy wcześniej nie cieszyłam się tak bardzo ze swojego przyzwyczajenia, żeby doczytywać serie do końca. Mimo iż po przeczytaniu "Dworu Cierni i Róż" byłam gotowa zrezygnować z dalszych części, to jednak dałam autorce drugą szansę, którą ta w pełni wykorzystała. Bardzo polecam fanom fantastyki, którzy lubią takie połączenie gatunków fantasy i New Adult. 






3/08/2018

Gatunkowe polecajki na Dzień Kobiet

Gatunkowe polecajki na Dzień Kobiet
Dziś będzie trochę inaczej. Z okazji Dnia Kobiet postanowiłam przyjrzeć się zapowiedziom i nowościom, i tylko na podstawie opisów wybrać książki z każdego gatunku, których opis zachęca mnie do sięgnięcia po nie, a jednocześnie porusza kobiece tematy.


Dzień Kobiet to nie tylko okazja do sięgnięcia po kobiecą literaturę, ale dla mnie to również chwila refleksji i zatrzymania. Mam to szczęści, że świętem jest dla mnie każdy dzień, nie tylko 8 marca, a mój Mąż codziennie mi przypomina, jak wartościową i wyjątkową kobietą jestem w Jego oczach. Wiem jednak, że nie każdy ma takie szczęście, dlatego już teraz życzę Wam Drogie Kobiety, byście odnalazły w sobie siłę i odwagę do spełniania własnych marzeń. By Wasza sytuacja, niezależnie od tego, jak trudna jest obecnie, zmieniała się na lepsze. Byście nigdy nie ustały w walce o samą siebie, umacniały swoje poczucie wartości i wiarę w lepsze jutro.

Życzę Wam miłości piękniejszej niż w książkach, bo prawdziwej. Zdrowia, bo bez niego wszystko jest trudniejsze oraz nigdy nie gasnącej nadziei, że kiedyś znowu wyjdzie słońce. Człowiek powinien świętować codziennie, bo każdy dzień w życiu jest wyjątkowy i niepowtarzalny. Doceniajcie świat i to co jest wokół, kochajcie bliskich, patrzcie głębiej i dostrzegajcie to, co na co dzień w pośpiechu mijacie. I nie zapominajcie o sobie.

Reportaż - Justyna Kopińska "Z nienawiści do kobiet"

Tu raczej nie będzie zaskoczenia. O Justynie Kopińskiej słyszeli już niemalże wszyscy. Jej reportaże "Polska odwraca oczy" wstrząsnęły czytelnikami i na długo zapadły w pamięć. Teraz dziennikarka powraca z kolejną dawką gorzkich tekstów, które swoją premierę mają dokładnie dzisiaj. 

To raczej nie będzie przyjemna lektura. Kopińska w swoich reportażach wskazuje na absurdy systemu (nie)sprawiedliwości, przybliża ludzką krzywdę i bezsilność, obnaża skandaliczne zachowanie tych, którzy krzywdzą lub na krzywdę przymykają oko.



Literatura współczesna - Mary Lynn Bracht "Biała chryzantema"

Kolejna gorzka opowieść o wojnie, rozpaczy i odkupieniu. Dwie siostry - jedna ratuje drugą przed japońskim żołnierzem płacąc za to wysoką cenę. Wiele lat później ocalona siostra musi zmierzyć się z przeszłością.

O sile miłości sióstr, które zostają rozdzielone w dzieciństwie. Ich losy czytelnik śledzi od 1943 roku, w którym Korea była okupowana przez Japonię. Poświęcenie i miłość stają się silniejsze od strachu i rozpaczy. Czy jednak każda z nich odnajdzie swoją ścieżkę i przebaczenie?



Literatura obyczajowa i romans - Ali Benjamin "Serce meduzy"

Opowieść o przyjaźni, która nagle została przerwana. Dwunastoletnia Zuzanna traci najlepszą przyjaciółkę. Najpierw jej przyjaźń, jednak niedługo później również możliwość jej odzyskania, ponieważ Franny nagle umiera. Dla głównej bohaterki śmierć przyjaciółki jest niewyobrażalną tragedią - absurdem, który trudno pojąć, dlatego nie jest w stanie się z nią pogodzić.

Dziewczynka zamyka się w sobie i odcina od otoczenia, nieustannie próbując zrozumieć, co właściwie się wydarzyło. To książka o życiu, śmierci, miłości i nadziei, która wkrótce ma zostać zekranizowana.



Biografia, autobiografia i pamiętnik - Amy Schumer "Dziewczyna z tatuażem na lędźwiach"

Amy Schumer to słynna stand-uperka i aktorka komediowa. Jej cięty dowcip służy również do poruszania najtrudniejszych tematów, uznawane społecznie za tematy tabu. 

Kobieta bez oporu mówi o seksie, dyskryminacji kobiet, doświadczeniach rodzinnych czy kulisach sławy. Mimo różnych doświadczeń i trudności ma dystans zarówno do świata, jak i do samej siebie. W swojej książce pokazuje w charakterystyczny dla siebie sposób drogę, jaką przebyła od kelnerki do zostania jedną z najbardziej wpływowych kobiet. 




Literatura podróżnicza - Magdalena Żelazowska "Rzuć to i jedź, czyli Polki na krańcach świata"

Kto z nas chociaż raz w życiu nie pomyślał o tym, by rzucić wszystko, wyjechać w jakieś piękne nieznane miejsce i zacząć życie z czystą kartą? Te kobiety tak właśnie zrobiły.

Zbiór opowieści kobiet, które odważyły się na bardzo trudny krok - całkowitą zmianę dotychczasowego życia i rzucenie się w nieznane. Wszystkie rozpacze i dramaty zostawiły za sobą, by na nowo odszukać sens istnienia i radość z codzienności. Część z nich uciekała przed przeszłością, a część wyszła na spotkanie przyszłości.




Thriller, sensacja i kryminał - Jennifer L. Armentrout "Aż do śmierci"

Sasha zostaje uprowadzona przez seryjnego mordercę, znanego jako Pan Młody. Dziewczynie cudem udaje się uciec i uniknąć śmierci. Aby jakoś poukładać sobie życie po traumatycznych wydarzeniach, wyjeżdża z miasta. Po 10 latach powraca, by pomóc matce w prowadzeniu rodzinnego pensjonatu.

Koszmar jednak powraca, a przeszłość puka do jej drzwi, gdy w mieście zaczynają ginąć kobiety. Przerażonej Sashy za wszelką cenę chce pomóc zakochany w niej agent FBI Cole Landis, który w przeszłości nie był w stanie uchronić bohaterki od najgorszego. 



Literatura młodzieżowa - Robyn Schneider "Dzień ostatnich szans"

Dwoje nastolatków, na pozór różnych, jednak w rzeczywistości połączyło ich jedno - śmiertelna choroba. Każde z nich stara się poradzić sobie z nową rzeczywistością na swój sposób. Jednak dopiero po spotkaniu odkrywają, jak ważnym wsparciem stają się dla siebie wzajemnie.

Nastolatkowie starają się żyć tak, jakby śmierć ich nie dotyczyła. Przejmująca historia młodych osób, którym za wcześnie przyszło zmierzyć się z widmem kresu życia, a każda złożona obietnica ma nieubłagany termin ważności.


* wszystkie zdjęcia książek pochodzą z serwisu Lubimy Czytać

Z zapowiedziami książek jest jak z trailerami filmów - nie zawsze odzwierciedlają rzeczywistość. Mam jednak nadzieję, że te pozycje nas nie rozczarują. Miłego czytania i dajcie znać, jeśli zdecydujecie się na którąś z książek, jak Wasze wrażenia!

3/07/2018

#56 Sarah J. Maas "Szklany Tron"

#56 Sarah J. Maas "Szklany Tron"
Autor: Sarah J. Maas
Tytuł: Szklany Tron
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 520
Moja ocena: 7/10

Z twórczością autorki nie polubiłam się od razu. Pierwszą pozycją, jaką poznałam z jej dorobku, jest seria Dworów. Po wielkich zachwytach po prostu musiałam po nią sięgnąć, by przekonać się na własnej skórze, skąd tak wiele pozytywnych opinii. Niestety, "Dwór Cierni i Róż" bardzo mnie rozczarował. Na szczęście nawyk kończenia zaczętej serii popchnął mnie w ramiona drugiego tomu, który rzeczywiście okazał się fenomenalny i szybko zapomniałam o wcześniejszym zawodzie.


Po zakończeniu Dworów tęskniłam za tym klimatem, dlatego decyzja o przeczytaniu "Szklanego Tronu" zapadła szybko. W tym wypadku również opinie są bardzo podzielone - od nienawiści po miłość. Opinie na temat pierwszego tomu nie zachęcały, jednak tym razem moje zaskoczenie było pozytywne. Być może dlatego, że również oczekiwania nie były zbyt wysokie.


Fabuła

Celaena Sardothien jest znaną, doskonale wyszkoloną i świetną w swoim fachu zabójczynią. Zdradzona dziewczyna trafia jednak do kopalni soli, w której ma odbyć dożywotnią karę. Większość nie przeżywa tam nawet roku, dlatego gdy młoda wojowniczka otrzymuje propozycję wzięcia udziału w królewskim turnieju i zostania obrończynią znienawidzonego króla, mimo moralnych oporów przystaje na propozycję. Tym bardziej, że nagrodą po czteroletniej służbie ma być odzyskanie upragnionej wolności. Razem z księciem Dorianem i kapitanem królewskiej straży - Chaolem, udaje się na dwór, by tam przygotowywać się do turnieju. Jednak podczas jego trwania niespodziewanie uczestnicy zaczynają ginąć w brutalnych okolicznościach. Dla dziewczyny rozpoczyna się wyścig z czasem, by ocalić swoje życie...

Mógł więc tylko patrzeć z rosnącym przerażeniem i rozpaczą, jak wojownik unosi pięść i uderza dziewczynę w szczękę. 
Gdy padła, pod następcą tronu ugięły się kolana.

Przygody Celaeny wciągnęły mnie niemalże od pierwszej strony. Akcja cały czas nabierała dynamiki i nie miałam czasu się nudzić. Całość pierwszej części zbudowana była na osi turnieju, jednak dużo działo się również poza nim - intrygi, wątki uczuciowe i dramaty przeplatały się z osobistymi historiami bohaterów, ich przeszłością oraz tajemnicami. 



Bohaterowie

W tej części prym wiodą trzy postaci: Celaena, książę Dorian i Chaol, jego najlepszy przyjaciel. Główna bohaterka początkowo jest bardzo irytująca. Jej zachowania rozkapryszonej księżniczki zupełnie nie pasowały mi do wizerunku śmiertelnie groźnej kobiety, której obawiają się nawet najsilniejsi władcy. Brakowało mi spójności tej postaci i długi czas nie byłam w stanie poczuć do niej sympatii. Jednak wraz z rozwojem wydarzeń przyzwyczaiłam się do tej postaci i chyba odpuściłam jej wszystkie niedoskonałości. 

Jeśli zaś chodzi o męskie postaci, to najbardziej polubiłam wycofanego i pozornie twardego Chaola, który w moim poczuciu był najbardziej konsekwentnie zbudowanym bohaterem. Dorian przy nim był zdecydowanie bardziej chwiejny, przez co chwilami kojarzył się z rozkapryszonym księciem, zaś w innych momentach widać w nim dojrzałego mężczyznę. Póki co zabrakło mi jednak tak wyrazistej postaci, jaką w Dworach był Rhys. Na szczęście kolejne tomy nadal przede mną, więc jeszcze nie wszystko stracone.

Dorian Havilliard przyglądał się zabójczyni z drugiego końca obozowiska, nie spuszczając dłoni z rękojeści miecza. Patrzył, jak dziewczyna obejmuje kolana ramionami, a jej włosy srebrzą się w blasku księżyca. Widział, że jest w niej coś smutnego. W jej oczach, w których odbijał się blask miasta, nie było już śmiałości ani zuchwałości.



Refleksje

Po dotychczasowych opiniach spodziewałam się zachwytu. Póki co dostałam jednak bardzo przyjemną, ale nie powalającą na kolana fantastykę. Pierwszy tom jest bardzo wypośrodkowany - mnie ani nie znudził, ani nie powalił. Z całą pewnością zachęca jednak do dalszego czytania serii. 

Na pewno na wyróżnienie zasługuje świat stworzony przez pisarkę. Łatwo pogubić się w jego polityce i topografii, jednak mimo tej złożoności autorka buduje go  spójnie i w rezultacie staje się on bliski czytelnikowi.

Liczę na to, że kolejne tomy wzbudzą u mnie więcej emocji a sama Maas, podobnie jak w przypadku Dworów, pozytywnie mnie rozczaruje.

Gdy jeden utwór dobiegał końca, zaczynała grać kolejny, przekazując to, czego nie mogła wypowiedzieć słowami; otwierała stare rany, grała i grała bez końca, aż muzyka wybaczyła jej i ocaliła ją.

3/02/2018

#55 Melissa Darwood "Luonto"

#55 Melissa Darwood "Luonto"
Autor: Melissa Darwood
Tytuł: Luonto
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 320
Moja ocena: 8/10

"Luonto" długo zalegało na mojej półce, a opinie, które o niej czytałam były bardzo różne. Przyznaję, że zachwyciła mnie okładka - nie jakoś specjalnie wyszukana, prosta, ale najbardziej zwracała moją uwagę tęsknota w oczach dziewczyny. Dodatkowo zachęcała mnie natura jako motyw przewodni, bo jest mi bardzo bliska. 

Las skamlał jak potracony pies, błagał o litość jak dziewczynka osaczona przez gwałciciela. Listek, gałązka, ssak, gad, płaz i owad - wszystko pokryte radioaktywnym pyłem krzyczało głosem palonych na stosie dzieci. Niewinnych, czystych, skazanych za grzechy, których nie popełniły.


Fabuła

Siedemnastoletnia Chloris zostaje uratowana przez ogromnego orła podczas nagłego trzęsienia ziemi. Jej wybawicielem okazuje się być młody Homanil o imieniu Gratus - częściowo człowiek, częściowo zwierzę. Mężczyzna zabiera dziewczynę do Luonto - osady, w której życie toczy się w całkowitej zgodzie z naturą. Homanile mają do spełnienia specjalną misję, a Chloris staje się ważnym jej punktem. Nadchodzi koniec świata, natura i żywioły buntują się przeciwko człowiekowi. Czy Chloris i Gratusowi uda się zapobiec najgorszemu? Czy rodzące się zakazane uczucie między człowiekiem a Homanilem ma szansę przetrwać? Kto naprawdę w tej walce jest po dobrej stronie i komu można zaufać?



Treść

Po opisie spodziewałam się kolejnej powieści młodzieżowej z elementami fantastyki - i tak rzeczywiście jest. Jednak na tym nie koniec. Dla mnie całość była niezwykle  wstrząsająca. Od kilku lat zwracam szczególną uwagę na naturę i jej piękno. Szczególnie uwielbiam ją fotografować. Każde miejsce, każda pora roku ma swój urok i prawdą jest, że to my, ludzie, mocno w nią ingerujemy. Melissa Darwood (warto wiedzieć, że to polska autorka pisząca pod pseudonimem - warto zapamiętać to nazwisko) porusza bardzo trudny, ale jednocześnie ważny temat - do czego może doprowadzić bezmyślne działanie człowieka i jak daleko ludzie są w stanie posunąć się, by osiągnąć własne cele, nie zwracając uwagę na dobro świata. Żałuję, że autorzy tak rzadko zauważają problem, jakim jest niszczenie natury ludzkimi rękami. Tym cenniejsza jest dla mnie ta pozycja, bo trafi zarówno do młodych osób, jak i do tych starszych.

- To jest ostrzeżenie. Natura nie daje sobie z wami rady. Jesteście za ekspansywni, za chciwi i nienasyceni. Udajecie, że dostrzegacie problem, że robicie coś, by naprawić całe zło, które wyrządzacie. Ogłaszacie akcje typu dzień bez samochodu - prychnął. - Jeden dzień? Serio? Uspokajacie swoje sumienia działaniami, które nie są nawet ułamkiem jednego procenta tego, co powinniście zrobić, by życie na Ziemi przetrwało.


Bohaterowie

Początkowo nie mogłam się przyzwyczaić do Chloris i przez długi czas mnie irytowała. Rozpieszczona, rozkapryszona młoda gniewna, która zdaje się niewiele widzieć poza czubkiem własnego nosa. Gratus za to kupił mnie cierpliwością i ironicznym poczuciem humoru, ale też podejściem i oddaniem wobec swojej misji. 



Bohaterowie przechodzą ewolucję na oczach czytelnika. Mierzą się z kolejnymi informacjami, które weryfikują ich cały świat. Każde z nich na swój sposób musi przejrzeć na oczy i otworzyć umysł, chociaż w zupełnie różnych kwestiach. Są to z pozoru zupełnie dwie różne osoby, które jednak łączy wiele wspólnego. Jednak czy miłość wystarczy, by pokonać zasady i nadchodzącą katastrofę?


Podsumowanie

Melissa Darwood bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Spodziewałam się kolejnej luźnej młodzieżówki, a dostałam porządną dawkę trudnego tematu. Po przeczytaniu tej książki jakiś czas nie mogłam się otrząsnąć, czułam się, jakby ktoś przywalił mi w głowę. Miałam ochotę krzyczeć, by ludzie w końcu zobaczyli, do czego możemy sami siebie doprowadzić. Niektóre opisy są wstrząsające i brutalne, ciężko było mi przez nie przebrnąć, ale wiem, że to ważne, bo to te szokujące fragmenty czynią całość tak prawdziwą i bolesną.

Pamiętał też strach i koszmary, jakie trawiły go każdej nocy, po tym gdy zabrano go na Ziemię, by oglądał okrucieństwo kłusowników polujących na orły. W snach tych nawiedzały go ptaki, które niczym zranione anioły spadały prosto z nieba na ziemię. Towarzyszył temu przeraźliwy pisk, po którym następowało głuche uderzenie o glebę. Zlepione krwią skrzydła, błagalne spojrzenie, rozchylony w niemym jęku dziób, na zawsze wryły mu się w pamięć.



Temat miłości, którego oczywiście nie brakuje, nie jest w tym wypadku miłością banalną, która dominuje całość. Jest ważnym elementem, fundamentem powieści, wokół której zbudowana jest oś wydarzeń, jednak nie jest jej wyłączonym determinantem. Natura daje o sobie znać i przypomina, że bez niej ludzkość nie będzie w stanie przetrwać...




2/27/2018

#54 [PRZEDPREMIEROWO] C. J. Tudor "Kredziarz"

#54 [PRZEDPREMIEROWO] C. J. Tudor "Kredziarz"
Autor: C. J. Tudor
Tytuł: Kredziarz
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 384
Moja ocena: 7/10

"Kredziarz" - tytuł, który zaintrygował mnie od samego początku. To jeden z tych momentów, w którym po zobaczeniu okładki nie mogłam się oprzeć przeczytaniu tej pozycji. Zapowiedź mrocznej historii jeszcze bardziej podsyciła moje oczekiwania.


Fabuła

Jest rok 1986. Dwunastoletni Eddie planuje spędzić wakacje z przyjaciółmi. Beztroski czas zamienia się jednak w koszmar, który z każdym kolejnym wydarzeniem jeszcze się pogłębia. Zachęcony przez tajemniczego nieznajomego Eddie zaczyna komunikować się z przyjaciółmi poprzez znaki rysowane kredą. Te jednak prowadzą do ciała dziewczynki a nad miastem zaczyna wisieć chmura śmierci.


Rozdziały przedstawiające początki historii paczki młodocianych przyjaciół przeplatają się z opowieścią dorosłego Edda, którego wciąż prześladują cienie przeszłości. Trzydzieści lat po traumatycznych wydarzeniach mężczyzna dostaje tajemniczą przesyłkę z narysowanym kredą ludzikiem z pętlą na szyi. Eddie ponownie musi zmierzyć się z demonami przeszłości...

Waltzerka odwróciła w moją stronę swoją zakrwawioną, zmasakrowaną twarz. Spod czerwonej mazi patrzyło na mnie jedno piwne oko. Drugie leżało bezradnie na zniszczonym policzku.
- Pomóż mi - wycharczała. - Pomóż.


Bohaterowie

Bohaterów "Kredziarza" poznajemy w chwili, w której ich życie jeszcze jest beztroskie. Chłopcy niczym nie różnią się od swoich rówieśników - unikają silniejszych starszych kolegów, pragną przeżywać przygody i snują wakacyjne plany. 

Autorka zarysowuje portret każdego z nich, co pozwala czytelnikowi na lepsze zrozumienie ich późniejszych zachować. Eddie z jednej strony jest postacią, która trzyma się trochę na uboczu paczki, z drugiej zaś odgrywa główną rolę powieści. To on staje się świadkiem przerażającego wypadku, który wpłynie na życie  zarówno jego, jak i kolegów. Gruby Gav jest jedną z dominujących postaci. Egoistycznemu nastolatkowi łatwo jednak przychodzi rola lidera grupy. Hoppo odgrywa rolę "tego miłego", który niezależnie od sytuacji stara się rozładowywać napięcia powstające w grupie, zaś Mickey jest uparty i złośliwy. Do męskiej bandy przynależy również Nicky - śliczna dziewczynka, która umiejętnościami i zachowaniem nie odstaje od chłopców.


Poza osobowością i charakterem, wraz z rozwojem wydarzeń poznajemy również środowisko, w którym chłopcy żyją - ich otoczenie, rodziny, sposoby funkcjonowania czy doświadczenia, które dopełniają całości portretów psychologicznych postaci.

Czynimy w życiu założenia, bo tak jest nam łatwiej. Dzięki temu nie musimy zbyt dużo myśleć, zwłaszcza na tematy, które są dla nas niewygodne. Sek w tym, że unikanie myślenia może prowadzić do nieporozumień, a nawet do tragedii.

Bohaterowie są jednocześnie intrygujący i odpychający. Napięcie, które panuje w książce sprawia, że trudno się od niej oderwać, nawet w chwilach, gdy pozornie niewiele się dzieje. Jest to zasługa właśnie sposobu nakreślenia postaci, które z każda stroną poznajemy coraz lepiej. 


Narracja

Sposób narracji kojarzy mi się z Camillą Lackberg. Przeplatanie wydarzeń, które dzieli upływ czasu zdecydowanie sprawdza się w przypadku kryminałów. Z każdym kolejnym rozdziałem narasta groza i tajemnica. Klimatem natomiast mi osobiście książka kojarzy się ze Stranger Things czy "To" Kinga. Senne miasteczko otoczone lasami, lata 80-te i chłopcy jeżdżący na rowerach - to wszystko sprawiło, że przed oczami mam kadry z wyżej wymienionych produkcji. Ja akurat lubię taki klimat, dlatego z przyjemnością w nim osiadłam na czas lektury. 


Jak się okazało, faktycznie na coś czekaliśmy. I kiedy blada dłoń dziewczyny wyłoniła się spod sterty suchych liści, można było odnieść wrażenie, że całe miasto wypuściło z płuc długo wstrzymywane powietrze. Bo w końcu się to stało. Wreszcie wydarzyło się najgorsze.

Mroczna strona "Kredziarza" przywołała mi w pamięci stare horrory z dzieciństwa - postać tytułowa przypomniała mi o Freddym Kruegerze z "Koszmaru z ulicy Wiązów", mimo że w rzeczywistości nie ma z nim praktycznie nic wspólnego. Wyobrażałam sobie jednak tę postać jako bohatera łypiącego okiem spod podobnego kapelusza z lekkim ironicznym uśmiechem na twarzy. W moim umyśle Kredziarz stał się postacią, która pojawia się nagle i już samą swoją obecnością wzbudza niepokój. 


Refleksje

Książka pokazuje, jak drobne z pozoru decyzje potrafią zmienić całe życie. Efekt motyla oraz uprzedzenia i plotki mogą w jednej sekundzie nieodwracalnie zmienić bieg wydarzeń. Przeżycia z dzieciństwa kształtują losy i relacje bohaterów już na zawsze i mają swoje konsekwencje w ich dorosłym życiu.

Spojrzałem na ziemię. W miejscu, gdzie stał, było coś jeszcze. Rysunek. Jaskrawobiały na tle czarnego asfaltu. Schematyczna figura człowieka zanurzonego po pas w wodzie, z jedną ręką w górze, jakby machał. Nie, nie machał. On tonął. Nie był to już zwykły, prosty ludzik, jakie wcześniej rysowaliśmy - sprawiał wrażenie, jakby stał się czymś prawdziwym, jakby prawie ożył.

Jak na debiut autorki jestem pod ogromnym wrażeniem. treść bardzo dobrze wyważona i ciekawa. Mimo powolnego budowania napięcia Tudor zaintrygowała mnie już od pierwszej strony. Przyznaję jednak, że czuję lekki niedosyt, ponieważ przepiękna minimalistyczna okładka sprawiła, że miałam nadzieję na mocną dawkę horroru. Tymczasem dostałam po prostu bardzo dobry thriller, który jednak nie zasiał we mnie strachu. 

Warto raz jeszcze podkreślić świetną oprawę graficzną - piękna, zaskakująca okładka, na grzbiecie pozbawiona nawet tytułu, przez co już na pierwszy rzut oka wyróżnia się na półce. Jak widać i w tym wypadku mniej znaczy więcej. 


Rozejrzałem się. Pnie drzew pokryte były rysunkami. Białe kredowe ludziki. Wszystkie się ruszały, wiły po korze, jakby tańczyły jakiś makabryczny taniec. Wymachiwały przy tym swoimi chudymi kończynami. Nie miały twarzy, ale byłem pewien, że się uśmiechają, i to bynajmniej nie sympatycznie.

Z niecierpliwością czekam na kolejne propozycje od tej debiutantki, a tymczasem książkę polecam każdemu fanowi thrillerów - warto zapamiętać to nazwisko.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.
Premiera 28 lutego 2018 r.

2/05/2018

#53 Sarah J. Maas "Dwór Cierni i Róż"

#53 Sarah J. Maas "Dwór Cierni i Róż"
Autor: Sarah J. Maas
Tytuł: Dwór Cierni i Róż
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 524
Moja ocena: 6/10

"Dwór Cierni i Róż" to pierwsza część głośnej serii Sarah J. Maas, którą zachwyca się ogromna ilość osób. Nastoletnia Feyre jest łowczynią, starającą się zapewnić bezpieczeństwo swojej rodzinie. Mimo młodego wieku przejmuje na siebie rolę głowy rodziny. Nie zniechęca jej nawet fakt, że ani jej siostry, ani ojciec zdają się nie doceniać wysiłków, jakie wkłada w ochronę najbliższych. 


Ziemie, które zamieszkuje leżą w pobliżu muru oddzielającego je od Prythian - krainy zamieszkanej przez magiczne istoty. Jednak pewnego dnia popełnia błąd, który kosztuje ją utratę dotychczasowego życia. Dziewczyna wbrew swojej woli ląduje na dworze jednego z Fae wysokiego rodu - Tamlina, gdzie musi odbyć karę za złamanie panującego prawa. Od tej pory dla młodej dziewczyny wszystko się zmienia a jej dotychczasowe wyobrażenia i wartości zostają wystawione na ciężką próbę. Okazuje się, że nic, w co wierzyła dziewiętnastolatka nie jest takie, jak jej się wydaje.

Jutro... Będziemy mieli jutro, a po nim - całą wieczność. Dość czasu, by zmierzyć się z tym, co zrobiłam, by stawić czoło temu, co rozerwałam w sobie na strzępy pod Górą. Ale teraz... Dziś...
- Chodźmy do domu - powiedziałam i ujęłam jego dłoń.



Fabuła

Początkowo pomysł na fabułę zdecydowanie mnie irytował. Z reguły fantastyka, po którą sięgam jawi mi się jako coś oryginalnego i rzadko kiedy przychodzi mi do głowy porównanie z innymi pozycjami. Zdawałoby się, że jest to świat, w którym można popłynąć, puścić wodze fantazji, bo wszystkie chwyty są dozwolone. Tutaj wydarzenia mogą przeczyć logice a bohaterowie posiadać moce, jakie nam się nie śniły.

Tym większy odczułam zawód, gdy czytając "Dwór Cierni i Róż" towarzyszyło mi nieodparte wrażenie, że ten motyw gdzieś już był. I tak oto jest to powieść, która łączy w sobie jakieś elementy "Pięknej i Bestii" i "Zmierzchu". Jest piękna, niezależna i jak na ludzką istotę bardzo przebiegła młoda dziewczyna oraz on - ukryty pod maską książę. Jest miłość i połączenie dwóch światów. Ale niestety jest też nuda a momentami nawet irytacja.




Bohaterowie

Feyra jest młoda. Klasycznie dźwiga na sobie zło świata, ale nie narzeka. Mimo że najbliżsi niemal nią poniewierają (niczym Kopciuszkiem) i nie zauważają jej potrzeb, ona wiernie jest im oddana i robi wszystko, by starszym siostrom i ojcu żyło się jak najlepiej. Z jednej strony postać kreowana na silną i niezależną, która sama musiała radzić sobie z kolejnymi nieszczęściami spadającymi na jej najbliższych, rozsądnie patrząca na rzeczywistość. Z drugiej jednak chwilami zadufana w sobie, egoistyczna i mało wiarygodna, która nie boi się nawet w sytuacji zagrożenia życia. Przyznaję, że co do jej postaci miałam mieszane uczucia i przez większość tej części zdecydowanie nie czułam do niej sympatii.

Zapomniałam, jak przebiegłe były jej oczy, jak zimne. Była inna niż mu. Ulepiona z czegoś twardszego i trwalszego niż kości i krew.

Tamlin to książę wysokiego rodu, jeden z najsilniejszych wśród magicznych istot nazywanych faerie. Mimo że jego twarz zakrywa maska, czytelnik i tak odczuwa, że pod nią kryję się niezwykle przystojna istota. W przypadku Tamlina również mamy do czynienia z pewnego rodzaju sprzecznością. Władczy, rozsądny i potężny władca Dworu Wiosny chwilami staje się słabą istotą podejmującą błędne decyzje. Jednak najgorsze jest to, że postać, która (tak mi się wydaje) z założenia miała być intrygująca i porywająca jest najzwyczajniej w świecie miałka i nijaka. Takie trochę "ciepłe kluchy".

Poza dwójką głównych bohaterów poznamy jeszcze wiele innych postaci i mam wrażenie, że niemalże każda z nich jest bardziej wyrazista od tej pary. Chociażby rudowłosy przyjaciel i prawa ręka Tamlina - Lucien czy pojawiający się póki co w tle Rhysand - Książę Dworu Nocy, mroczna postać ironicznego i pewnego siebie mężczyzny, którego otacza aura tajemniczości. 




Akcja

Po wielu naprawdę rewelacyjnych opiniach spodziewałam się, że będzie to naprawdę dobra pozycja. Niestety, mocno się zawiodłam. Feyra mnie irytowała swoim ślepym oddaniem i dumą, jeszcze bardziej irytowały mnie chyba jej siostry - szczególnie Nesta, która darzyła trzecią z nich największą miłością, zaś z nie do końca wiadomych przyczyn gardziła tą, która najbardziej dbała o rodzinę. Sama akcja rozwija się bardzo powoli - przez większość książki bohaterowie robią do siebie podchody i wszystko toczy się wokół rodzącego się między nimi uczucia, któremu w moim poczuciu zabrakło głębi. Miałam wrażenie, że wystarczyło, by ktokolwiek powiedział bohaterce kilka miłych słów, by spojrzała na niego przychylnym okiem. 

Wszystko co kocham, zawsze w końcu tracę. Bardzo niewielu osobom mówię o skrzydłach. Albo o lataniu.


Czy warto po nią sięgnąć?

Gdyby nie to, że przeczytałam już drugi tom, to stanowczo bym odradzała. "Dwór Cierni i Róż" zupełnie mnie nie porwał, był raczej obojętny, a momentami nawet mnie nudził i irytował. Ale przyznaję, że po przeczytaniu drugiej części, czyli "Dworu Mgieł i Furii" moje spojrzenie na tę serię zmieniło się całkowicie. Wkrótce spodziewajcie się recenzji, ale już dziś Wam powiem, że warto przemęczyć się z pierwszą częścią i poznać całość historii!
Copyright © 2016 Blair Czyta , Blogger